Stałe stany lękowe, fobie, zaburzenia zachowania, silne frustracje, depresje, napady paraliżującego strachu. Autoagresje i wybuchy nieuzasadnionego gniewu. Bezsenność, ograniczenie apetytu, częste bóle głowy i migreny, większa podatność na infekcje związana z ograniczeniem odporności. Wrzody żołądka, nadciśnienie, udary mózgu i zawały serca. Nowotwory. Samobójstwa. Psychologowie i lekarze stworzyli katalog zaburzeń psychicznych i medycznych, którym ulegają coraz częściej Polacy nadmiernie obciążeni finansowo. Niektórzy, obciążeni mniej i silni emocjonalnie, potrafią, choć nie zawsze, poradzić sobie z regulowaniem płatności. Gorzej, jeśli stracą pracę, o co w tym roku będzie dość łatwo.
Inni, szczególnie ci, których zobowiązania nawet krótkoterminowo przekraczają wpływy – co oznacza nie tylko brak pieniędzy na życie, lecz i na raty – popadają w spiralę natręctw, a nawet obłędu. Wtedy kończą w szpitalnej sali bez klamek. Jeśli spojrzeć na twarde dane ekonomiczne, takich osób będzie coraz więcej.
Każdy, tylko nie ja
– mówi Dorota, kadrowiec z korporacji.
– zapewnia Mariusz. –
– opowiada Adam. –
Jak wynika ze zbiorczych informacji Biura Informacji Kredytowej, BIG InfoMonitora oraz Związku Banków Polskich, przeciętny Polak jest winny wierzycielom ok. 16 tys. zł. Łączna suma naszych długów sięga 37 mld zł. W 2010 r. wynosiła 22 mld zł. W ciągu dwóch lat wzrosła zatem aż o 15 mld zł. Wartość przeciętnych zaległości przypadających na jednego dłużnika dwa lata temu wynosiła 11 tys. zł. Dzisiaj jest o 5 tys. zł wyższa i jeśli spojrzeć na dynamikę wzrostu obciążeń indywidualnych, w kolejnych latach na pewno nie będzie maleć.
Dodatkowo obecnie aż 2,2 mln z nas nie radzi sobie ze spłatą długów. Eksperci przyznają, że często problemy te pojawiają się na nasze życzenie, bo są konsekwencją nieprzemyślanych decyzji kredytowych i konsumpcyjnych. Dodają również, że Polakom coraz trudniej na bieżąco obsługiwać swoje zobowiązania.
– mówi Halina Kochalska z Open Finance.
Według BIK poza problemami ze spłatą kredytów w dużym stopniu przestaliśmy kontrolować opłaty podstawowe – czynsz, energię, gaz, telefon, telewizję kablową i internet. Polacy mają wstręt do tworzenia budżetu domowego. Nie chcą, nie lubią, nie znają się. Za to wydają, jakby mieli zawsze duże nadwyżki finansowe. Nie myślą o tym, na co ich stać, a na co nie. Wydają pieniądze często spontanicznie, nie licząc się z tym, co będzie za miesiąc – oceniają analitycy BIK.
Specjaliści zwracają również uwagę, że Polacy popełniają duży błąd, unikając spotkań z wierzycielami, a potem agencjami windykacyjnymi. Zamiast ustalić plan spłaty długu i się go trzymać, udają, że nie ma problemu. Zapominają, że w rzeczywistości problem ten narasta razem z rosnącymi odsetkami zaległości i kończy się najczęściej egzekucją komorniczą.
Drżące ręce
Zdaniem Marii Rotkiel, psycholog i terapeutki z Pracowni Poznawczo-Behawioralnej i Laboratorium Psychorozwoju, stany lękowe, na które narażone są osoby długotrwale poddane presji obciążenia finansowego, to tylko pierwszy etap w całym katalogu schorzeń, które zakłócają normalne funkcjonowanie. Potem pojawiają się zaburzenia medyczne, które radykalnie osłabiają organizm.
– mówi.
Osoby bardziej odporne będą, według Marii Rotkiel, szukały dróg wyjścia z sytuacji, w której się znalazły. Spróbują znaleźć nowe źródła dochodu albo – o ile to możliwe – pozbędą się nadmiernych zobowiązań.
Znacznie gorzej poradzą sobie ci, którzy nie kontrolują w pełni swojego życia. Oni mogą z tak przytłaczającej opresji się nie wydostać. Dłużnicy z tej drugiej grupy będą cierpieli na schorzenia zdefiniowane przez psychiatrię i psychologię. – tłumaczy Rotkiel.
Dodatkowo regularnie będą narażeni na silne ataki paniki związanej z konkretnymi wydarzeniami. Na przykład z koniecznością sprawdzenia konta bankowego, na którym nie ma nic lub jest duży debet, otrzymaniem SMS od banku z przypomnieniem o spłacie zaległej raty kredytu lub pożyczki czy wizytą listonosza z kolejnym finansowym monitem w przesyłce poleconej. Drżenie rąk, pocenie się, szybkie i silne bicie serca, duszności i omdlenia – takie fizjologiczne objawy towarzyszą fobiom specyficznym. A jeśli uda się je przezwyciężyć (jedynie na jakiś czas), pojawiają się znacznie bardziej długotrwałe zaburzenia adaptacyjne. – mówi Rotkiel.
Długotrwałe narażenie na trzy wspomniane grupy zaburzeń psychicznych w widoczny sposób obniża zdolności intelektualne dłużnika, powiększa jego bezradność, naraża na coraz większą izolację. Sytuacja finansowa tym samym intensyfikuje objawy schorzeń, a objawy pogłębiają problemy finansowe, bo osobom w trudnej sytuacji brakuje siły do rozwiązania problemów. W niektórych przypadkach to ich ostatnia prosta przed samobójstwem. Jak zauważa prof. Aleksander Araszkiewicz, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, bardzo często bezpośrednim wynikiem targnięcia się na życie jest brak pracy i brak szans na zatrudnienie. Szczególnie jeśli utrzymuje się co najmniej kilka miesięcy.
O tym, że coraz częściej nie jest to przesadzone zagrożenie, mogą świadczyć cytaty ze strony Przegralem.pl. To miejsce, gdzie piszą ludzie, uznający się za bezwartościowych i znajdujący się w trudnych lub beznadziejnych sytuacjach życiowych.
I kolejny głos:
W 2011 r. w Polsce z powodów problemów finansowych zabiło się 450 osób. W 2007 roku – 270. To wzrost o 40 proc. w ciągu czterech lat.