Poniedziałek rozpoczął się dla złotego rewelacyjnie. Umocnił się do wszystkich głównych walut. Za euro trzeba było płacić tylko 4,22 zł, za dolara 3,32 zł, a za franka szwajcarskiego 3,51 zł. – skomentowali ekonomiści HSBC. – dodali.
Tego optymizmu inwestorom nie starczyło na długo. Wszystko za sprawą Hiszpanii. – mówi Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ. Te informacje natychmiast załatwiły sprawę mocnego złotego. Jak rano się umacniał, tak po południu osłabł. W szczycie paniki euro kosztowało znów niemal 4,30 zł, dolar 3,40 zł, a frank 3,57 zł.
Większej premii za ryzyko zażądali też inwestorzy na rynku długu. Wycena hiszpańskich dziesięciolatek wzrosła do rekordowych 7,14 proc. Analitycy szybko przypomnieli, że przy takiej rentowności inne kraje prosiły już o pomoc finansową.
Ale polskiego rynku długu strach o Hiszpanię jakby nie dotyczył. Rentowności dziesięcioletnich obligacji spadły wczoraj do poziomu najniższego w tym roku – 5,2550 proc. To napływ zagranicznych inwestorów i stosunkowo niska podaż nowych obligacji ze strony Ministerstwa Finansów stabilizują rynek.
– mówi Maciej Popiel, diler rynku długu w PKO BP.
Zagranica kupuje polski dług, bo ma on wyjątkowo dobrą opinię u zagranicznych analityków. Jaime Reusche, analityk z Moody’s Investors Service, jeszcze przed greckimi wyborami mówił agencji Bloomberg, że polski rating w połączeniu z najszybszym tempem wzrostu gospodarczego w UE daje Polsce status safe haven regionu. Ekonomiści ING Banku Śląskiego przyczyn odporności polskich obligacji na kryzys upatrują w coraz silniejszych oczekiwaniach podwyżki naszego ratingu. Ich zdaniem nasiliły się one po ostatniej emisji euroobligacji.
W ubiegłym tygodniu Ministerstwo Finansów sprzedało papiery o wartości 1,5 mld euro z rentownością 3,77 proc. – najniższą w tym roku. Zdaniem Macieja Popiela to wszystko sprawia, że jedyny w tym miesiącu przetarg obligacji, który odbędzie się jutro, zapewne sprzeda się na pniu. MF zamierza zaoferować papiery pięcioletnie za maksymalnie 4 mld zł.