Dziennik Gazeta Prawana logo

Ponure prognozy ekspertów ZUS. Trzy WARIANTY rozwoju sytuacji

24 listopada 2022, 07:06
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
ZUS I Oddział Zakład Ubezpieczeń Społecznych Warszawa
<p>Budynek Zakładu Ubezpieczeń Społecznych I Oddział w Warszawie</p>/dziennik.pl
Mniej tych, za których płyną składki, więcej tych, którym wypłaca się świadczenia. Skutek? Wyższe dotacje z budżetu. Tak będzie wyglądała sytuacja Funduszu Ubezpieczeń Społecznych do 2027 r. – wynika z najnowszej prognozy analityków ZUS

W dokumencie wyraźnie zarysowane są niekorzystne trendy demograficzne. Eksperci ZUS założyli, że stale będzie spadała liczba osób, za które płacone są składki. Procentowo spadek może się wydawać niewielki - od 0,3 proc. do 2,7 proc. ogółu ubezpieczonych. Ale jeśli przełożyć to na liczby, to w wariancie optymistycznym (więcej o metodologii w ramce poniżej) ubędzie 42 tys. ubezpieczonych, w średnim - 257 tys., a w pesymistycznym już 431 tys. Sam proces nie jest zaskoczeniem - demografia jest nieubłagana. Jednak w ostatnich latach rosło zatrudnienie - i z powodu rosnącej aktywności zawodowej, i z powodu imigrantów zarobkowych (w ubezpieczeniu ZUS widnieje ponad milion cudzoziemców). To sprawiało, że składek na ubezpieczenia emerytalno-rentowe było z roku na rok coraz więcej. Analitycy ZUS spodziewają się, że ten proces zahamuje, m.in. z powodu spowolnienia gospodarczego.

Jednocześnie wzrośnie liczba pobierających świadczenia. Wiek emerytalny osiągają roczniki wyżu demograficznego. Jak to może wyglądać w praktyce? W 2023 r. uprawnienia emerytalne uzyskają kobiety urodzone w 1963 r. i mężczyźni z 1958 r., te roczniki liczyły odpowiednio niemal 600 tys. i 780 tys. osób. W tym samym roku 18 lat ukończy rocznik 2005 - wtedy urodziło się 364 tys. dzieci. Eksperci ZUS szacują, że liczba emerytów i rencistów może wzrosnąć do 2027 r. od 125 tys. do 223 tys. Czyli z jednej strony do 2027 r. może ubyć składka nawet za ponad 400 tys. osób; z drugiej może przybyć ponad 200 tys. tych, którym trzeba będzie wypłacić świadczenia.

Takie zjawiska muszą się odbić na finansach FUS i potwierdzeniem tego jest prognoza spadku finansowej wydolności zakładu - tak określa się odsetek świadczeń pokrywanych ze składki. W tym roku wyniosła ona rekordowe niemal 85 proc.

Szansą jest większa, niż się zakłada, imigracja zarobkowa

Prognoza zakłada, że w średnim wariancie wydolność spada z 82 proc. w 2023 r. do 76 proc. w 2027 r. W każdym z wariantów opisywanych przez ZUS wydolność w kolejnych latach będzie mniejsza niż w roku 2023 - od 3,3 proc. do aż 8 proc. A to oznacza, że ZUS trzeba będzie bardziej niż dziś zasilać z budżetu - w wariancie pesymistycznym deficyt rośnie do nawet 3,45 proc. PKB w 2027 r. W liczbach oznacza to wzrost z 75 mld zł w przyszłym roku do aż 143 mld zł w 2027 r. W średnim wariancie to wzrost z 65 mld do 114 mld zł.

Zdaniem byłego głównego ekonomisty ZUS Pawła Wojciechowskiego, który zna najnowszą prognozę zakładu, faktyczne scenariusze mogą być jeszcze inne od założonych. - - mówi.

Ekonomista zwraca także uwagę na inne, bardziej długofalowe procesy. Z jednej strony postępują opisane zmiany demograficzne - liczba pobierających świadczenia będzie rosła; z drugiej strony w liczbie wypłacanych emerytur już dominują te z nowego systemu, a są niższe od tych ze starego. - To efekt malejącej roli kapitału początkowego oraz sposobu wyliczania świadczenia - podkreśla Wojciechowski. W systemie, który obowiązywał przed 1999 r., świadczenie obliczono na podstawie stażu pracy, a w obecnym systemie na podstawie odłożonej składki. Do tego dochodzą koszty, np. dopłaty do emerytur minimalnych czy wypłaty 13. czy 14. emerytury, choć akurat tych ostatnich nie widać w finansach FUS. Jak podkreśla Wojciechowski, w dłuższym okresie system powinien się bilansować, choć obecnie ponosimy koszty okresu przejściowego.

Trzy warianty rozwoju sytuacji

Prognozę opracowano w trzech wariantach: pesymistycznym, optymistycznym i średnim. Do każdego przyjęto nieco zmodyfikowane wskaźniki makroekonomiczne opracowane przez resort finansów. Inflacja średnioroczna dla każdego wynosi od 13,5 proc. w tym roku, 9,8 proc. w przyszłym, 4,8 proc. w 2024 r., do 2,5 proc. (czyli poziomu celu inflacyjnego) w latach 2026 i 2027. Scenariusz pesymistyczny zakłada, że płace będą realnie spadały zarówno w tym, jak i w przyszłym roku, dopiero potem przewyższą inflację. W dwóch pozostałych wariantach spadek następuje tylko w tym roku. Jeśli chodzi o bezrobocie, każdy ze scenariuszy zakłada, że w przyszłym roku będzie ono wyższe niż dziś. Potem w opcji pesymistycznej stopa bezrobocia rośnie do 6 proc., w średniej - do 5 proc.; przy założeniu optymistycznym osiąga do 4,2 proc. w 2027 r. Prognoza ZUS zakłada spadek liczby osób w wieku produkcyjnym o ponad 600 tys. przy 22 mln 307 tys. pracujących; jednocześnie wzrośnie liczba ludzi w wieku poprodukcyjnym o ponad 300 tys. z 8,7 mln.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj