Kidawa-Błońska pytana w zeszłym tygodniu w TVN24, czy jej zdaniem Lewica może poprzeć projekt PiS dotyczący likwidacji tzw. 30-krotności ZUS, odpowiedziała: Mam nadzieję, że nawet na Lewicy ekonomia ma znaczenie i przyszłość systemu emerytalnego (...). Jeśli zagłosują, to znaczy, że są nic nie warci.

W poniedziałkowej w rozmowie z PAP wicemarszałek Sejmu (i prawdopodobna kandydatka KO na prezydenta) podkreśliła, że nie chciała swą wypowiedzią nikogo obrazić, a jedynie wskazać jak ważny jest system emerytalny w naszym kraju". Jeżeli kogoś uraziłam, nie było to moim zamiarem (...). Ci ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że ja chcę współpracować z każdym - zadeklarowała.

Czarzasty pytany w TVP1, czy przyjął przeprosiny Kidawy-Błońskiej za słowa o Lewicy, powiedział: Nie słyszałem jej przeprosin, (...) nie atakuję pani Kidawy-Błońskiej, to, co zrobiła było po prostu niegrzeczne i nietaktowne. Powiedziałem pani marszałkini, że przeciwnik jest gdzie indziej i niech nie szuka przeciwnika w ramach Lewicy, bo Lewica jest po stronie demokratycznej.

Nawiązując do słów Kidawy-Błońskiej podkreślił, że nigdy w tak lekceważący sposób nie powiedziałby o elektoracie PO. Mnie chodzi o to, żeby w polityce było jak najmniej arogancji, mówi to człowiek, który swego czasu był bardzo arogancki i wiem, ile traciłem i wiem, ile zyskuję, jak w tej chwili mam dystans - zaznaczył Czarzasty.

Zapewnił, że lubi i szanuje Kidawę-Błońską. Jeżeli ktoś się kreuje na osobę dostojną, która może będzie prezydentem naszego kraju, to nie może o 2,5 mln ludzi, którzy głosują na Lewicę po prostu mówić w tej sposób, że są niemądrzy - podkreślił Czarzasty.

Pytany, czy Lewica nie poprze w wyborach prezydenckich ewentualnej kandydatury Kidawy-Błońskiej w drugiej turze odparł, że będzie walczył, aby do drugiej tury weszła osoba z Lewicy.

Poinformował też, że do końca roku Lewica ogłosi swojego kandydata na prezydenta.