Od przyszłego roku co kwartał o miesiąc będzie podnoszony wiek przechodzenia na emeryturę. W 2040 roku kobiety będą kończyć aktywność zawodową w tym samym okresie co mężczyźni, czyli po ukończeniu 67. roku życia.
Częściowa pułapka
Podniesienie wieku emerytalnego o 7 lat w przypadku kobiet lub o dwa lata w przypadku mężczyzn spowoduje, że część osób może mieć problemy z zachowaniem pracy przez ten dodatkowy okres. Firmy już teraz często zwalniają pracowników na krótko przed tym, gdy obejmie ich 4-letni okres ochronny. Dla tej grupy osób ustawa z 11 maja 2012 r. o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw wprowadza emerytury częściowe (Dz.U. z 2012 r., poz. 637). Pierwsze kobiety uprawnione do jej pobierania (w wieku 62 lat) uzyskają prawo do tego świadczenia w 2021 roku, a mężczyźni – 1 kwietnia 2014 roku.
– ostrzega Maciej Rogala, niezależny ekspert emerytalny.
Rząd zapewnia, że emerytura częściowa będzie wynosić 50 proc. przyszłego świadczenia. Ale niechętnie przyznaje, że może być niższa od wysokości minimalnej emerytury, czyli gwarantowanej (obecnie jest to kwota 799,18 zł). Ponadto osoba, która zdecyduje się na jej pobieranie, musi się liczyć z tym, że każda wypłata zostanie odliczona od kapitału zgromadzonego na koncie emerytalnym.
To rozwiązanie jest złe tylko dla osób, które dużo zarabiały i płaciły wysokie składki.
– wskazuje Maciej Rogala.
Związki zawodowe także zwracają uwagę na niebezpieczeństwa wynikające z takiego rozwiązania.
– zauważa Jan Guz, przewodniczący OPZZ.
Niewykluczone więc, że rząd przygotowując w pośpiechu reformę emerytalną, nie zdawał sobie sprawy z możliwego zagrożenia. Chcąc więc chronić finanse publiczne, będzie musiał wprowadzić dodatkowe warunki uzależniające wypłatę emerytury częściowej.
– zauważa Karolina Miara, adwokat z Warszawy.
Matematyczne sztuczki
Eksperci ubezpieczeniowi zwracają ponadto uwagę, że nawet najbardziej optymistyczne wyliczenia dotyczące wysokości przyszłych emerytur mogą mieć niewiele wspólnego z rzeczywistością. Wysokości podawane przez różnego rodzaju kalkulatory emerytalne nie uwzględniają bowiem realnej wartości świadczeń za 30 – 40 lat. Nikt w dzisiejszej sytuacji gospodarczej w Europie, nie może w sposób wiarygodny określić cen, inflacji czy nawet tego, jaka waluta będzie obowiązywać w Polsce w przyszłości. Może się więc okazać, że emerytura w wysokości 2 tys. zł za 30 – 40 lat będzie miała taką wartość nabywczą jak obecne 500 zł.
– mówi Krzysztof Pater, członek Komitetu Ekonomiczno-Społecznego UE, były minister polityki społecznej.
Natomiast Maciej Rogala dodaje, że żadne żonglowanie liczbami nie może przysłonić prawdziwego problemu polskiego systemu emerytalnego.
– dodaje Maciej Rogala.
Grosze z OFE
Zgodnie z wyliczeniami rządu wysokość przyszłej emerytury może być wyższa nawet o 70 proc. niż obecnie. W tych optymistycznych warunkach jest jednak uwzględniony potencjalny zysk, jaki mają osiągnąć otwarte fundusze emerytalne. Problem w tym, że ostatni kryzys ujawnił niedociągnięcia obowiązujących rozwiązań.
– ostrzega Krzysztof Nowak, członek zarządu Mercer.
Jak wyjaśnia, właśnie ten typ funduszu miał chronić przyszłego emeryta przed ewentualnymi skutkami krachu na giełdzie.
– uważa Krzysztof Nowak.
Kolejne wydłużenie
Jednocześnie eksperci zwracają uwagę na niebezpieczeństwa związane z długością pobierania świadczenia. Teoretycznia podniesienie wieku emerytalnego powinno oznaczać, że emerytura będzie wyższa niż obecnie. Wynika to z tego, że kwota oszczędności zgromadzona na koncie emerytalnym zostanie podzielona przez krótszy okres życia świadczeniobiorcy. Tylko że ten parametr oczekiwanej długość życia, niezbędny przy ustalaniu wysokości każdej emerytury kapitałowej, wciąż w Polsce rośnie. Zgodnie z szacunkami (np. publikowanymi przez OECD) do 2050 roku długość życia wydłuży się o 2,7 roku dla mężczyzn i 3,5 roku dla kobiet.
– podpowiada Krzysztof Nowak.