– Klienci coraz częściej pytają nie tylko o to, która pralka czy zmywarka zużywa mało prądu. Interesuje ich także pobór wody – mówi Wioletta Batóg z Media Saturn Holding Polska. Jak dodaje, do zakupu energooszczędnych urządzeń klientów przekonują też ceny. Różnice między nimi a sprzętem starszym technologicznie nie są już wysokie. Oscylują w granicy 100 – 150 zł, czyli tyle, ile wynoszą roczne oszczędności na rachunkach po zakupie nowszej, zużywającej mniej prądu pralki czy lodówki.

Popyt na urządzenia w tym roku napędza również wymiana technologiczna, która w przypadku dużych AGD następuje w Polsce średnio co 10 – 12 lat, tzn. dwa razy rzadziej niż na zachodzie Europy. – Starych, kilkunastoletnich urządzeń w polskich gospodarstwach domowych jest jeszcze sześć milionów. To więcej, niż sprzedajemy w ciągu roku wszystkich sprzętów z branży AGD – zaznacza Wojciech Konecki z organizacji CECED zrzeszającej producentów sprzętu gospodarstwa domowego.

Nie bez znaczenia jest też planowana w tym roku podwyżka cen. – W związku ze wzrostem cen surowców przewidujemy podwyżki. Nie powinny one jednak przekroczyć 10 proc. – wyjaśnia Janusz Płocica, prezes Zelmera. W ślady polskiego producenta mają zamiar pójść inni, m.in. Electrolux czy Indesit.

Producenci mają nadzieję, że ten rok przyniesie im upragniony wzrost. W ubiegłym roku Polacy kupili 3,7 mln urządzeń, za które zapłacili 4,2 mld zł. Oznacza to spadek rynku aż o 11 proc. pod względem wartości i o 7 proc. pod względem ilości w stosunku do roku 2009. – W kryzysie klienci patrzyli przede wszystkim na cenę, a nie na to, ile zaoszczędzą na danym urządzeniu w dłuższej perspektywie. Teraz to się zmienia – wyjaśnia Janusz Płocica.

By dodatkowo pobudzić rynek, firmy planują liczne nowości, które pozwolą klientom jeszcze bardziej zaoszczędzić na rachunkach. Jak mówi Zygmunt Łopalewski z Indesit Company Polska, ten rok będzie wręcz rekordowy dla firmy pod względem liczby nowych produktów. Producent planuje aż 200 premier.