Ponad 254 tys. przedsiębiorców, którzy zawiesili działalność gospodarczą, figurowało na koniec ubiegłego roku w urzędowym rejestrze podmiotów gospodarki REGON, czyli – mówiąc prościej – oficjalnym spisie wszystkich polskich firm. Oznacza to, że w ciągu 12 miesięcy przybyło ich aż o jedną trzecią – wynika z danych GUS. Statystycznie w ubiegłym roku codziennie działalność zawieszało ponad 170 firm. To znak, że porażka w działalności gospodarczej jest coraz częstszym zjawiskiem – komentują eksperci.

Taką tezę potwierdzają inne dane GUS – o liczbie wyrejestrowanych w ubiegłym roku firm. Z przedsiębiorczej mapy Polski zniknęło 383 tys. podmiotów, to ponad 60 proc. więcej niż rok wcześniej. Szczęście w nieszczęściu, że ten wzrost wynika częściowo z uaktualnienia rejestrów REGON w 2011 r., kiedy jednorazowo wykreślono z nich 72 tys. firm należących do nieżyjących już osób. Ale nawet po tej korekcie pozostajemy z imponującą liczbą 311 tys. wyrejestrowanych firm – o niemal 100 tys. wyższą niż w roku 2010.

Co się stało? Jesteśmy mniej przedsiębiorczy niż dawniej? Część firm zawiesiła swoją działalność i przeniosła się do szarej strefy. Po prostu uzyskiwały zbyt niskie obroty – uważa dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan. Dodaje, że przedsiębiorstwa te nie zdecydowały się na wyrejestrowanie z systemu REGON, ponieważ w ten sposób zachowują możliwość szybkiego powrotu do legalnego biznesu, np. kiedy zdobędą większy kontrakt albo gdy poprawi się koniunktura w ich branży.

Z kolei zdaniem prof. Elżbiety Mączyńskiej ze Szkoły Głównej Handlowej za szybki wzrost liczby firm zawieszających działalność odpowiada również to, że w ostatnich latach duże korporacje namawiały swoich pracowników do przechodzenia z etatów na samozatrudnienie. Dzisiaj część z nich traci pracę i jeśli nie zdobędzie nowego zlecenia, zawiesza działalność, aby nie ponosić kosztów związanych z utrzymywaniem firmy – ocenia prof. Mączyńska.

Zdaniem ekspertów nieznaczna część samozatrudnionych mogła zawiesić działalność, ponieważ zdobyli etaty w przedsiębiorstwach i uzyskują w nich wyższe zarobki niż te, na które mogli liczyć, prowadząc własny biznes. Etat w kryzysie to rzecz bezcenna dla sporej grupy ludzi – jednym głosem mówią specjaliści. Ale jednocześnie podkreślają, że duża liczba zarówno wyrejestrowanych firm, jak i tych, które tylko zawiesiły działalność, nie miała istotnego wpływu na gospodarkę. Produkcja przemysłowa wzrosła w ubiegłym roku o 7,5 proc., a PKB – o 4,3 proc. Za to do góry wystrzeliło bezrobocie, które na koniec 2011 r. wynosiło 12,5 proc. Ten rok zapowiada się pod tym względem znacznie gorzej. – Pogarsza się koniunktura gospodarcza i nadchodzą niepewne czasy, więc musimy być przygotowani na to, że coraz więcej firm będzie zawieszało lub wręcz kończyło swoją działalność – ostrzega dr Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. Kiepskie perspektywy już widać po styczniowej stopie bezrobocia – wzrosła do 13,3 proc.