Euro po 4,24, dolar za 2,92 i frank po 2,8 - złoty miał dzisiaj kolejny słaby dzień. Wszystko przez to, że rząd oficjalnie potwierdził wielki deficyt w swym projekcie budżetu, do tego giełdy na świecie i w Polsce również zanotowały słaby dzień.
Inwestorzy boją się, że dług publiczny przekroczy 55 procent naszego PKB, to oznaczałoby mocne cięcia wydatków. Do tego nie wiedzą, co, na czwartkowym walnym zgromadzeniu PZU, zaplanował rząd, czy wreszcie będzie ugoda z Eureko, czy nie.
Złotego położyły też fatalne dane gospodarcze z USA, które okazały się gorsze od tego, co spodziewali się analitycy. "To pokazuje iż ożywienie w amerykańskiej gospodarce wcale nie jest takie pewne. To przełoży się na spadki na giełdach, dalsze umocnienie dolara i osłabienie złotego" - przewiduje Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|