Inwestorzy boją się, że dług publiczny przekroczy 55 procent naszego PKB, to oznaczałoby mocne cięcia wydatków. Do tego nie wiedzą, co, na czwartkowym walnym zgromadzeniu PZU, zaplanował rząd, czy wreszcie będzie ugoda z Eureko, czy nie. Nic więc dziwnego, że mało kto kupuje naszą walutę.

Złotego położyły też fatalne dane gospodarcze z USA, które okazały się gorsze od tego, co spodziewali się analitycy. "To pokazuje iż ożywienie w amerykańskiej gospodarce wcale nie jest takie pewne. To przełoży się na spadki na giełdach, dalsze umocnienie dolara i osłabienie złotego" - przewiduje Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.