Podróże posłów kosztują prawie 4 mln zł
Nasi posłowie są aktywnymi podróżnikami. Jeżdżą głównie do państw unijnych: Francji, Belgii i Niemiec. Na liście odwiedzanych krajów są też dość egzotyczne miejsca m.in. Syria i Etiopia. Podróże jednak kosztują. Delegacje posłów tej kadencji kosztowały dotąd blisko 4 miliony złotych.
- Polski europoseł zarobi dwa miliony
- Polska lewica to same giełdowe rekiny
- "Potworek z Downem" trafił w posła SLD
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Z 460 wybrańców ludu, 316 udało się przynajmniej raz w służbową podróż zagraniczną. Nie podważamy, ani nie oceniamy efektów tych delegacji. Jednak wydaje się, że posłowie nie oszczędzają na biletach lotniczych. "Na każdy dzień 2008 roku przypada aż 7,3 tysiąca złotych, wydanych na wojaże" - wyliczył serwis money.pl. W tym roku posłowie trochę mniej obciążają budżet. Od stycznia do czerwca na jednego posła przypada 4,5 tysiąca złotych.
>>> Poseł nie będzie mógł mieć firmy
Gdzie jeżdżą posłowie? Najczęściej, bo ponad 80 razy, do Francji. Druga w tej klasyfikacji jest Belgia. W obu tych krajach mieszczą się organy administracyjne Unii Europejskiej. Na trzecim miejscu są Niemcy. Parlamentarzyści podróżują także za wschodnią granicę. Kilkanaście razy byli w Rosji, na Ukrainie i Litwie.
Najaktywniejszym podróżnikiem, pośród posłów, jest Tadeusz Iwiński z Lewicy. W delegacje udawał się 47 razy. W sumie odwiedził 15 krajów, niektóre wielokrotnie. Najczęściej można było posła spotkać we Francji i Rosji. Tadeusz Iwiński udał się również w służbową podróż do Gruzji, gdzie obserwował wybory parlamentarne. Poleciał też za państwowe pieniądze m.in. na grecką wyspę Rodos.










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!