Czy jest szansa, by nasze drogi stały się prawdziwie europejskie? Według premiera, jest to możliwe. I to bardzo szybko. Według Tuska, w pierwszych dwóch latach na realizację tego projektu potrzebny będzie ponad miliard złotych. Skąd te pieniądze wziąć? "Wkład finansowy budżetu państwa będzie na poziomie 50 procent, w szczególnych przypadkach do 60 procent inwestycji. Będziemy skłaniali samorządy, aby resztę finansowały" - powiedział szef rządu.

Premier zaznaczył, że chodzi nie tylko o to, by samorząd po części uczestniczył w kosztach, ale "przede wszystkim, aby mądrze i skutecznie wskazywał, gdzie najprędzej i najmądrzej można wydać pieniądze państwowe". Dodał, że finansowanie lokalnych inwestycji powinno opierać się na podbnych mechanizmach, jak w przypadku programu budowy boisk gminnych. "Na poziomie tych najskromniejszych dzisiaj dróg lokalnych, na poziomie gmin wiejskich to powinno wystarczyć" - stwierdził.

Tusk, który uczenistniczył w Gołdapi w rozpoczęciu budowy obwodnicy tego miasta, zapowiedział przyspieszenie budowy obwodnic w Polsce. Poinformował, że do końca tego roku zakończone zostaną inwestycje m.in. w Wyszkowie, Płońsku, Grójcu, Koninie i Chojnicach. "Wydaje się, że rok 2008 może być przełomowy, jeśli chodzi o przyspieszenie tych prac" - mówił premier.

Dodał, że zależy mu, by drogi w Polsce powstawały "nie pod kalendarz sportowy". Powiedział przy tym, że w ocenie UEFA przygotowania do Euro 2012 przebiegają w dobrym tempie. "A drogi chcemy budować, nawet gdyby nie było Euro 2012. One są potrzebne ludziom, a nie tylko kibicom europejskim od święta" - zapewnił.