W ciągu dwóch lat przychody Amiki mają wynieść 3,4 mld zł. Wynik EBITDA – 300 mln zł. Po trzech kwartałach tego roku jest to odpowiednio 1,8 mld zł i 149,9 mln zł.

– Nasz plan na 2016 r. to przychody na poziomie 2,5 mld zł i wynik EBITDA przekraczający 200 mln zł. Realizacja celów na 2018 r. wymaga jednak przeprowadzenia kolejnych przejęć w relatywnie krótkim okresie – wyjaśnia Piotr Skubel, wiceprezes ds. strategii w zakładach Amica.

Na wynikach wciąż niekorzystnie odbija się spadek sprzedaży na wschodzie Europy. W 2018 r. kierunek ten miał odpowiadać za 30 proc. przychodów. Dziś jest to 17 proc. – Szacujemy, że z tego powodu nasze obroty będą o 400 mln zł niższe od zakładanych 3,4 mld zł – wyjaśnia Piotr Skubel.

Przestawienie sprzedaży na rynki zachodniej i północnej Europy nie wystarczy. Choć firma odnosi pewne sukcesy na tym polu. Po trzech kwartałach tego roku odpowiadają one za 47 proc. przychodów. Są więc o 3 pkt proc. większe od zakładanych na 2018 r.

Kogo chce przejąć Amica? Interesują ją firmy dystrybucyjne, ale też produkcyjne specjalizujące się w lodówkach i okapach (przed 2009 r. Amica oprócz sprzętu grzejnego wytwarzała też lodówki i pralki we Wronkach). Jak wynika z informacji DGP, firma prowadzi swoje poszukiwania w kraju, gdzie działa czterech znaczących wytwórców okapów: Ciarko, Elica, Akpo, Maan. Z jednym z nich prowadzone były nawet zaawansowane negocjacje. Zakończyły się fiaskiem.

– Jesteśmy w stanie zapłacić więcej za bardzo dobrą spółkę, pasującą do grupy. Czasami jednak oczekiwania finansowe strony sprzedającej okazują się zbyt wysokie – mówi Piotr Skubel.

Jeśli chodzi o lodówki, Amica szuka za granicą – w Europie i w Azji, gdzie obecnie wytwarza część swojego sprzętu. Eksperci obstawiają producentów z Turcji, Litwy i Białorusi. W innych krajach, w tym w Polsce, nie ma już graczy do przejęcia. Pozostały same duże koncerny, na które Amiki na razie nie stać. Poza tym nie są też na sprzedaż.

– Nadchodzi era czwartej rewolucji przemysłowej, czyli z dużym udziałem robotów. Z tego powodu, nawet przy rosnących kosztach pracy, fabryki w Europie się obronią. Nie ma więc powodów przenoszenia produkcji do Azji – tłumaczy Wojciech Konecki, dyrektor generalny CECED, zrzeszenia producentów AGD, który dodaje, że dobrym rozwiązaniem jest też budowa fabryki od podstaw, w jednej ze specjalnych stref ekonomicznych.

W Polsce w okresie trzech kwartałów tego roku sprzedaż sprzętu chłodniczego Amiki wzrosła o blisko 11 proc. Wynik firma poprawiła też w Skandynawii, Niemczech, Czechach, na Słowacji i Ukrainie. W sumie sprzedała 600 tys. sztuk urządzeń. Jej celem jest jednak milion rocznie.

– Chcemy być liderem wszystkich kategorii AGD. Na razie w kraju jesteśmy numerem jeden w sprzęcie grzejnym – komentuje Piotr Skubel.

Na akwizycje Amica przewidziała około 250 mln zł. Ma spory kapitał własny przypadający udziałowcom spółki. Po trzech kwartałach wynosi ponad 650 mln zł, wobec 570 mln zł rok wcześniej. 200 mln zł zarobiła na sprzedaży fabryk Samsungowi. Rośnie też jej zysk – wynosi obecnie 84 mln zł wobec 71 mln zł w roku ubiegłym.

– Nie chcemy jednak angażować wyłącznie własnych środków. Zamierzamy wesprzeć przejęcia długiem. Jego forma nie została jeszcze przesądzona – słyszymy od Piotra Skubela.