Ustawa była oczkiem w głowie współrządzącej krajem partii socjaldemokratycznej. Częściowe obniżenie wieku emerytalnego było warunkiem, na jakim ugrupowanie weszło w koalicję z chadecją Angeli Merkel. Co ciekawe, siedem lat temu to właśnie socjaldemokraci zdecydowali o stopniowym podwyższeniu wieku emerytalnego z 65 do 67 lat.

Nowe przepisy obejmą tylko te osoby, które przez 45 lat wpłacały składki emerytalne. Reszta będzie pracować do 65., a w przyszłości do 67. roku życia. Szacuje się, że reforma będzie kosztować około 2 miliardów euro rocznie, a za 15 lat koszty wzrosną do 3 miliardów każdego roku.

Krytycy przekonują, że to poważne obciążenie dla systemu emerytalnego i zły sygnał wysyłany gospodarce w Niemczech i Europie. Socjaldemokratyczna minister pracy przekonuje jednak, że to sprawiedliwe rozwiązanie, a Niemcy stać na taki wydatek