Krzesła w Pałacu Elizejskim w Paryżu, szafy w sklepach na słynnej Piątej Alei w Nowym Jorku. Polskie meble zdobywają światowe rynki. Branża meblarska przekonuje, że skutecznie walczy z kryzysem, ale narzeka na Lasy Państwowe. Prognozy zakładają, że wartość eksportu polskich mebli w zeszłym roku przekroczyła 6 i pół miliarda mld euro, co oznacza prawie 3-procentowy wzrost. Jacek Twaróg prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli przekonywał na konferencji prasowej , że Polska jest 4 na świecie eksporterem mebli. 

Przyznawał jednak, że rozwój branży ogranicza działalność Lasów Państwowych. Mogliby pozyskiwać więcej drewna. Dla Lasów Państwowych jest to wygodna sytuacja. Drzewa nie są wycinane i niszczeją, a ceny drewna wzrastają. Tak zachowuje się monopolista - przekonywał Jacek Twaróg. Największym odbiorcą polskich mebli są cały czas Niemcy. Prawie 40 procent krzeseł czy stołów wysyłanych zagranicę trafia do naszych zachodnich sąsiadów.

Andrzej Byrt prezes Zarządu Międzynarodowych Targów Poznańskich, przekonuje, że branża przestaje być uzależniona tylko od niemieckich klientów. Polski eksport mebli do RFN jest równy eksportowi wszystkich naszych towarów do Francji. Z roku na rok zwiększa się jednak sprzedaż mebli do Rosji, Chin i Brazylii - twierdzi Andrzej Byrt. Hitami eksportowymi są meble tapicerowane oraz meble do jadalni i salonu. W promocję polskich firm meblowych zaangażowane jest Ministerstwo Gospodarki. Do 2015 współfinansuje udział przedsiębiorców w targach na całym świecie. IAR/ Tomasz Majka/pbp