Płocki koncern jest bliski pozyskania partnera do wspólnych wierceń. Wygląda na to, że porozumie się z amerykańskim BNK Petroleum, spółką posiadającą sześć licencji poszukiwawczych na północy Polski. Plan zakłada, że Orlen wejdzie na którąś z pomorskich koncesji BNK, które zaliczane są do grona najbardziej perspektywicznych – dowiedział się DGP.

Wiesław Prugar, prezes Orlen Upstream, potwierdził nam, że koncern chce szukać dostępu do złóż gazu łupkowego na północy kraju. Chodzi o dywersyfikację poszukiwań – tłumaczy.

Orlen ma siedem koncesji zlokalizowanych na terenie Lubelszczyzny i woj. łódzkiego. BNK posiada sześć licencji – wszystkie na Pomorzu.

BNK to niejedyna firma, z którą płocka spółka rozmawia o współpracy. Mamy kilku potencjalnych partnerów, zarówno krajowych, jak i zagranicznych, zainteresowanych współpracą na własnych koncesjach – przyznaje prezes Prugar. Z naszych informacji wynika, że wśród nich jest kanadyjska Encana. Problem w tym, że koncern ten nie ma koncesji w Polsce i sam chciałby wejść na obszary licencyjne Orlenu. W zamian mógłby dopuścić polski koncern do swoich złóż w Ameryce Północnej.

Prezes Prugar zapewnia, że Orlen nie jest zainteresowany odkupieniem koncesji ExxonMobil (amerykański koncern chce wycofać się z Polski).

Orlen, podobnie jak BNK, na razie wykonał dwa odwierty. W tym roku planuje sześć, w tym dwa poziome.

Siedem odwiertów wykona zaś Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Spółka liczy na intensyfikację prac dzięki współpracy z grupą koncernów podległych Skarbowi Państwa – KGHM, PGE, Tauronem i Eneą. Porozumienie o współpracy między firmami miało być zawarte w maju. Grażyna Piotrowska-Oliwa, prezes PGNiG, zapewnia jednak, że umowa będzie gotowa na przełomie czerwca i lipca. Prawnicy dogrywają już ostatnie szczegóły.

Firmy będą współpracować na koncesji Wejherowo – jednej z najbardziej perspektywicznych. Spółki zainteresowane współpracą z PGNiG podkreślają, że koncern już wiele zrobił na tej licencji, uzyskał m.in. decyzję środowiskową, wykonał badania sejsmiczne na poszczególne pady (plac, na którym będą prowadzone wiercenia). Tam, gdzie działać będzie konsorcjum, trwają przetargi na kolejne badania.

KGHM na wiercenia wyda kilkaset milionów

Jak będzie wyglądać wasza przyszła współpraca z PGNiG? Czy zostaniecie udziałowcem na koncesji Wejherowo?

Herbert Wirth, prezes KGHM: Nie będziemy mieć udziałów w tej koncesji. W tej chwili analizujemy dwie formuły współpracy. Pierwsza polega na dzieleniu się pożytkami, bez wchodzenia w to, kto jest właścicielem aktywów, zaś druga formuła zakłada stworzenie czegoś na kształt spółki komandytowej. W tym wypadku również PGNiG pozostanie 100-proc. właścicielem koncesji.

Na razie nie ustaliliśmy, czy PGNiG podpisze jedną umowę ze wszystkimi zainteresowanymi współpracą, tj. KGHM, Tauronem, PGE i Eneą, czy też będzie je zawierać osobno z każdą z tych spółek.

O jakich nakładach myślicie w kontekście poszukiwań gazu łupkowego?

Rzędu kilkuset milionów złotych, z tym że inwestowanych sukcesywnie. Nie wydamy tych pieniędzy na wejściu. Sposób ich wydatkowania będzie uzależniony od efektów wierceń. Jeśli otwór pionowy będzie pozytywny, płacimy dalej i robimy wiercenia poziome. Potem kolejny otwór i tak dalej. Chodzi o to, by uzyskać maksymalny efekt, minimalizując ryzyko.

KGHM będzie wyłącznie inwestorem finansowym w tym projekcie?

Nie, poza finansowaniem wierceń chcemy się zaangażować również w sam proces poszukiwań. Zależy nam na zdobyciu doświadczenia i know-how w zakresie pozyskiwania gazu niekonwencjonalnego. To dla nas istotne, bo myślimy o projekcie odgazowywania górotworu w rejonie działalności naszej spółki. Szczelinowanie, wykorzystywane przy wierceniach za gazem łupkowym, to metoda, która może być stosowana właśnie do odgazowywania.