Mogą sobie na to pozwolić, bo w zeszłym roku rynek AGD w końcu zaczął rosnąć. Producenci mówią o około 2-proc. wzroście sprzedaży, choć oficjalnych danych jeszcze nie ma.

Z cenową ofensywą ruszył już Łucznik, który pod koniec 2011 r. podniósł ceny o 7 – 10 proc. Producent zapowiada kolejne podwyżki jeszcze w tym roku.

W ślad za nim idzie Samsung. Jak dowiedział się „DGP”, decyzję o podniesieniu cen podejmie lada chwila. Bez podwyżek się nie obejdzie – zapowiada Marcin Bołbot z Samsung Electronics Polska.

Do cenowej ekspansji szykują się kolejni gracze. Przedstawiciele sieci handlowych mówią „DGP”, że dostawcy AGD już ich informują o zmianach cenników.

Na razie podwyżki sięgną 5 – 7 proc., ale docelowo dojdą 15 proc. i zrównania cen z Zachodem. W przypadku pralki czy lodówki za 1 tys. zł oznacza to wzrost ceny o 100 – 150 zł.

Producenci twierdzą, że do podwyżek zmuszają ich szalejące notowania euro i dolara, co zwiększa ceny komponentów kupowanych za granicą, a także droga ropa, która podnosi koszty wytwarzanych przy jej użyciu tworzyw sztucznych stosowanych w pralkach i lodówkach.