Brak lodówek, niedomyci pracownicy, do tego myszy i karaluchy biegające po brudnych kuchniach - tak wyglądają zakłady, gdzie największe firmy cateringowe przygotowują potrawy. Amerykańska gazeta "USA Today" dotarła bowiem do raportu o stanie lotniczych posiłków przygotowanego przez rządową agencję Food and Drug Administration, czyli odpowiednika naszego sanepidu.

"Wyniki raportu jasno pokazują, że dziesiątkom tysięcy pasażerów grożą poważne choroby i zatrucia" - twierdzi w "USA Today" Roy Costa, były inspektor żywności na Florydzie. Według niego poważna epidemia to tylko kwestia czasu. Bo z usług trzech największych firm cateringowych, przygotowujących ponad 100 milionów posiłków rocznie, korzystają nie tylko lokalne amerykańskie linie, ale także tacy giganci jak Delta, US Airlines, czy samoloty wszystkich międzynarodowych przewoźników, których maszyny lądują w USA.

Oczywiście firmy produkujące żywność zapewniają, że ich jedzenie jest bezpieczne, a raport FDA opisuje jednostkowe przypadki. "Robimy wszystko, by nasi klienci dostali bezpieczne i zdrowe potrawy" - broni się w "USA Today" rzeczniczka LSG Sky Chefs, Beth Van Duyne.