Trzeba mieć wyjątkowo mocne nerwy, żeby bez gwałtownych ruchów przetrwać to, co dzieje się na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. O ile na jej światowych odpowiednikach euforia, bo kursy akcji pną się w górę, o tyle w naszej stolicy rozpacz. Bo z dnia na dzień spadają wyceny wartości spółek. Trzymając ich akcje, tracimy na nich coraz więcej.

Najszybciej kurczą się ceny akcji otwartych funduszy emerytalnych i funduszy inwestycyjnych. Ich przyszłość i zyski w największym stopniu zależą od polityki rządu, który ustala m.in., kto i na jakich zasadach wypłacać będzie nam emerytury, także z OFE. A rząd w tej chwili ma poważne kłopoty. I nigdzie nie jest powiedziane, że to, co dzisiaj uchwala Sejm czy obiecuje rządząca koalicja, za kilka miesięcy będzie jeszcze obowiązywać. Fundusze czekają więc w niepewności, jaki los zafunduje im państwo.

Wiele wyjaśni się jesienią. Jeśli Sejm zostanie rozwiązany, akcje poszybują w dół jeszcze bardziej niż teraz - prognozują analitycy. Na jak długo - wszystko zależy od ponownych wyborów i ich wyników. Jeśli cena akcji, które kupiłeś, jest już na granicy opłacalności, bo zbliża się do tej, za jaką je przejmowałeś, zastanów się dobrze, czy nie opłaca się ich sprzedać, by nie stracić.