Do końca nie było wiadomo, czy Samoobrona poprze pomysł wicepremier Zyty Gilowskiej. Partia Andrzeja Leppera odgrażała się, że planowanej obniżki składki nie poprą. Udało się jednak przekonać koalicjantów.

Gilowska w czwartek wieczorem niespodziewanie ogłosiła, że ma prezent nie tylko dla pracowników, ale także dla rodziców. "Budżet państwa sta nie tylko na obniżenie składki rentowej, ale również na wprowadzenie ulgi prorodzinnej w wysokości 3015 zł na każde dziecko" - powiedziała Gilowska, a posłowie bez głosu sprzeciwu zgodzili się na to, by od 1 lipca obniżono składkę rentową.

Co to dla nas oznacza? A to, że każdy pracownik będzie płacić państwu mniej. Teraz składka rentowa wynosi 13 proc. W połowie płacona jest przez pracownika i pracodawcę. Od 1 lipca państwo obniży o 3 proc. składkę tylko po stronie pracowników. I ci, zamiast 6,5 proc. pensji, bedą oddawać państwu 3,5 proc. A reszta pieniędzy zostanie mu w kieszeni - pisze "Fakt".

Efekt? Choć nasze zarobki brutto nie zmienią się, na rękę będziemy dostawać więcej. O ile? "O ok. 9 procent" - mówi wicepremier Gilowska. To oznacza, że osoby zarabiające najmniej (936 zł brutto) zaoszczędzą 23 zł miesięcznie. Niby niewiele, ale w skali roku daje to już prawie 300 zł.

Bardziej podwyżkę tę odczują ci, którzy więcej zarabiają. Osoba z przeciętną pensją (czyli 2500 zł brutto) co miesiąc będzie dostawać na rękę prawie 60 zł więcej. Rocznie w kieszeni zostanie jej ponad 700 zł. A to już nie byle co - twierdzi "Fakt".

Na tym jednak nie koniec dobrych wiadomości. Bo rząd jeszcze raz obniży składkę rentową - od 1 stycznia 2008 roku. Tym razem spadnie ona o 4 proc. - o 2 proc. po stronie pracowników i pracodawców. Po tej operacji w sumie skladka wyniesie 6 proc. A to oznacza dla nas kolejne podwyżki. "Dziś jest dobry dzień dla Polski" - powiedziała wczoraj po głosowaniu zadowolona Zyta Gilowska.