Przyjęta wczoraj przez Sejm ustawa o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych uderzy - wbrew intencjom posłów - w polski handel. Zagrożone są zarówno małe pojedyncze sklepy, jak i polskie sieci handlowe, jak Żabka, Groszek, Chata Polska czy Eko.

Będą one musiały stanąć do bezpośredniej i bezpardonowej konfrontacji z dużymi zachodnimi graczami, znanymi dotychczas głównie z otwierania hipermarketów. Dlaczego? Gdy budowa dużych obiektów zostanie zahamowana (ustawa wprowadzi utrudnienia w budowie wielkich obiektów handlowych -powyżej 400 mkw.) setki milionów złotych, którymi dysponują zagraniczne sieci handlowe, pójdą na budowę małych osiedlowych placówek. Taką strategię rozwoju przygotowały już - ubiegając decyzję posłów - Carrefour i Tesco.

Carrefour na ekspansję wyda w tym roku 1 mld zł i zapowiada rozwój małych sklepów osiedlowych na zasadzie franczyzy. Z kolei brytyjski koncern Tesco przeznaczy na inwestycje 600 mln zł i będzie otwierać placówki o wielkości 250 -400 mkw. pod szyldem Tesco Express.

"Skutki tego w postaci lawinowych bankructw polskich firm rodzinnych będą widoczne już za dwa lata "- alarmuje Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. Podobnie uważa Robert Marchlewski, właściciel 12 sklepów Jeżyk. "Już jest ciasno na tym rynku, a zrobi się jeszcze ciaśniej. Istnieje jednak nadzieja, że nie wszystkie zachodnie sieci przyjmą podobną strategię działania i skierują swoje inwestycje na rynek sklepów tradycyjnych" - mówi Robert Marchlewski.

Nadzieja tkwi też w samych klientach, którzy mimo wszystko pozostaną wierni małym polskim placówkom. Jednak zdaniem Katarzyny Witaszewskiej-Król, analityka z firmy doradczej PricewaterhouseCoopers, aspekt ekonomiczny może wygrać z lojalnością. "Polak nadal podczas zakupów kieruje się ceną. Jeśli obok siebie staną mały polski sklep osiedlowy i placówka należąca do zachodniej sieci, zwycięży ten, kto oferuje tańsze towary" - tłumaczy.

Uchwaleniem przepisów ograniczających budowę obiektów powyżej 400 mkw. jest zaniepokojona również inna rodzima sieć POLOmarket. "Pomysł parlamentarzystów zamyka drogę do budowy wielkich sklepów również i polskim inwestorom "- podkreśla Krzysztof Felker, prezes zarządu POLOmarket.

Negatywnie o projekcie wypowiadają się też sieci Alma Market oraz Piotr i Paweł (które otwierają wielkie sklepy w centrach handlowych). Zdaniem polskich przedsiębiorców w interesie ekonomicznym wszystkich leży stworzenie przepisów, które nie mają charakteru dyskryminującego, nie naruszają zasady równości podmiotów wobec prawa i dają kupującym prawo do dokonywania niezależnych wyborów konsumenckich. Jak podkreślają, wyznacznikiem sukcesu każdej placówki handlowej są i powinni pozostać wierni klienci, którzy najlepiej weryfikują rynek.

"Warto też pomyśleć o tym, jak Polska z przyjętymi wczoraj restrykcjami dla obiektów handlowych powyżej 400 mkw. będzie realizować mistrzostwa Euro 2012. Stadiony i drogi to nie wszystko, co musimy wybudować" - mówi Faliński. I dodaje, że konieczny też będzie rozwój handlu i usług w związku z napływem tysięcy turystów. -Do tego istnieje niebezpieczeństwo, że część inwestorów po prostu wycofa się z Polski -podkreśla Faliński.
Oburzenie handlowców nie kończy jednak problemu.

Jeżeli ustawa wejdzie w życie, na pewno trafi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. A ten może ukarać Polskę wielomilionową karą. I w efekcie za nieprzemyślany pomysł posłów (projekt firmuje Samoobrona i LPR) zapłacimy wszyscy.