Raport, który zniknął, mógł zaszkodzić wielu ważnym osobom w państwie. "Puls Biznesu", który poinformował o aferze, twierdzi, że dokumenty konkretnie pokazywały kryminalne mechanizmy w obrocie węglem w Polsce. Raport zawierał też szczegółowe informacje o postępowaniach przygotowawczych prowadzonych przez prokuraturę i policję. Miał być drogowskazem dla Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) i Centralnego Biura Śledczego (CBŚ), jak rozbić mafię węglową w Polsce.

Poszczególne dokumenty zaczęły znikać z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji już w 2006 roku. Kilka miesięcy temu Paweł Poncyliusz - wiceminister gospodarki odpowiedzialny za górnictwo - zwrócił się do resortu o udostępnienie raportu, ale go nie otrzymał, bo dokumenty po prostu przepadły.

Ówczesny szef resortu, Ludwik Dorn, zlecił wewnętrzne śledztwo, a później złożył do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Mieli je popełnić - zdaniem Dorna - byli pracownicy Międzyresortowego Centrum ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej i Międzynarodowego Terroryzmu. To ono zajmowało się m.in. patologiami w górnictwie i handlu paliwami.

Na razie trwa śledztwo, które ma ustalić, jakimi dokumentami dysponowali urzędnicy, kto miał do nich dostęp i jak były one wydawane.