40 proc. wniosków o pomoc unijną dla rolników w ogóle nie powinno zostać rozpatrzonych, bo składający je nie są uprawnieni do otrzymywania dotacji. Pieniądze ze Wspólnoty dostali, bo kłamali w dokumentach - wynika z najnowszego raportu, który przytacza niemiecki dziennik "Die Welt".

Skąd to wiadomo? Spece z Unii sprawdzili prawie 346 tys. rozpatrzonych pozytywnie wniosków o dotacje. Okazało się, że 48,5 mld euro (ponad 184 mld zł) w ogóle nie powinno zostać wypłaconych. Najwięcej wyłudzali mieszkańcy Cypru i Portugalii - tam jedynie co dziesiąty wnioskodawca powinien dostać pieniądze.

W czołówce są też Niemcy - co drugiemu rolnikowi nie należało się z Unii ani jedno euro, choć pomoc dostał. W Polsce zakwestionowano ponad 11 proc. wniosków i tym sposobem jesteśmy jednym z "najuczciwszych" narodów Wspólnoty.

Co teraz? Konsekwencje zostaną wyciągnięte nie tylko wobec tych, którzy pieniądze niesłusznie wzięli. Rolnik będzie musiał je zwrócić i zapłacić karę. Ale dostanie się też naszej Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która rozpatruje każdy wniosek, zanim prześle go do Unii.

W ARiMR jednak humory dopisują. Jak mówi Tomasz Kawiński z biura prasowego tej instytucji, u nas nieprawidłowości jest niewiele. Często wynikają one nie tyle z chęci popełnienia przestępstwa, ile z pomyłek polegających np. na niedokładnym wymierzeniu pól.