Polacy są mistrzami w uchylaniu się od płacenia za swoje wykroczenia. W roku 2005 policja wystawiła ponad 3 miliony mandatów, dzięki czemu zarobiła dla Skarbu Państwa 414 milionów złotych. Tyle że o połowę tej sumy skarbówka musiała walczyć z tymi, którzy zapomnieli o niezapłaconym mandacie.

W tym roku ta walka będzie jeszcze bardziej zażarta, bo i pieniądze do odzyskania są większe. Według wstępnych szacunków policji, w 2006 r. nieprzepisowo jeżdżących kierowców ukarano mandatami na prawie 500 mln zł. I tylko połowę tej kwoty kierowcy zapłacili dobrowolnie. To znaczy, że pracownicy urzędów skarbowych będą musieli w tym roku odzyskać ponad 200 mln zł. I jak zapowiadają, większość odzyskają. Kilka dni temu naczelnicy urzędów dostali od swoich zwierzchników pisma przypominające, że zaczął się okres składania zeznań podatkowych, a przy rozliczaniu można szybko i łatwo ściągnąć mandatowe zaległości praktycznie od każdego.

"Oczywiście zawsze może się komuś upiec i nie ściągniemy od niego pieniędzy" - mówi Katarzyna Matysiak z Izby Skarbowej we Wrocławiu. "Ale nie radzę na to liczyć - mandat przedawnia się po trzech latach, więc zdążymy w tym czasie odszukać i przycisnąć dłużnika, aż spłaci wszystko" - zapowiada.