Dymisja prezesa największej polskiej firmy paliwowej Igora Chalupca nie była zaskoczeniem, rządząca ekipa czekała z obsadzeniem swojego człowieka do czasu zakończenia transakcji przejęcia rafinerii w Możejkach. Uznanego menedżera zastąpił wprowadzony do spółki cztery miesiące temu na stanowisko wiceprezesa Piotr Kownacki, wcześniej współpracownik Lecha Kaczyńskiego w Najwyższej Izbie Kontroli. W ten sposób rządząca ekipa zapewniła sobie bezpośredni wpływ kierowanie firmą, której zysk netto w 2006 sięgnie 2,8 mld zł.

"Takie zmiany to normalna praktyka od kilkunastu lat. Robią to wszystkie rządy, więc nie mamy do czynienia z niczym nowym" - ocenia Andrzej Sadowski, ekspert z Centrum im. Adama Smitha. Wygląda zresztą na to, że karuzela zmian personalnych na najwyższych stanowiskach państwowych spółek dopiero się rozpędza. Tuż przed dymisją prezesa Orlenu premier Jarosław Kaczyński stwierdził otwarcie: "Jako szef rządu mogę powiedzieć, że mam pewne wątpliwości, dlaczego w wielu znaczących spółkach Skarbu Państwa w dalszym ciągu trwają układy personalne z poprzedniego okresu i tego rodzaju wątpliwości wobec pana ministra Jasińskiego już kilkakrotnie zgłaszałem".

Nie można powiedzieć, aby minister skarbu Wojciech Jasiński dotychczas próżnował. W ciągu 12 miesięcy wymieniono prezesów koncernu gazowego PGNiG, kombinatu miedziowego KGHM, Poczty Polskiej, Kompanii Węglowej i Totalizatora Sportowego. W kolejce do zmian stoją Grupa Lotos i jej prezes Paweł Olechnowicz oraz Polskie Linie Lotnicze LOT, w tej chwili bez prezesa. Trwa procedura wyłaniania nowego szefa największego polskiego banku PKO BP, a faworytem jest były premier Kazimierz Marcinkiewicz, z wykształcenia fizyk, który nigdy nie kierował żadną instytucją finansową.