Metro musi sobie radzić z budową z tego, co już ma. Bo nie dostanie ani grosza więcej, niż zapisano w ustawie budżetowej - uznali posłowie. I nie dali na rozbudowę jedynej w kraju podziemnej kolejki dodatkowych 50 milionów złotych. Takiej kwoty domagało się SLD.

Pieniądze na metro miałyby pochodzić z wpływów z PIT (34 miliony złotych), cięć w wydatkach Kancelarii Senatu (15 milionów złotych) i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (milion złotych). Izabela Jaruga-Nowacka, która poprawkę zgłosiła, argumentowała, że bez tych pieniędzy instytucje te się spokojnie obędą, Skarb Państwa też poradzi sobie bez większych wpływów z podatków. A stolica Polski powinna mieć porządne metro.

To tłumaczenie posłów nie przekonało. Ale przynajmniej przeznaczyli nieco pieniędzy na służbę zdrowia, a konkretnie - budowę szpitala zakaźnego w Poznaniu. Z podatków, jakie wszyscy płacimy, przelane zostanie na ten cel 10 milionów złotych.