Darmowe wyżywienie, transport i dach nad głową muszą zapewnić wszystkie linie lotnicze bez względu na to, czy są tanie, czy nie. Gwarantuje to unijne prawo. "Dotyczy to głównie pasażerów latających nocą. Jeśli ich przylot do wyznaczonego miejsca ma się opóźnić o kilka godzin, linie muszą się nimi zaopiekować" - wyjaśnia Katarzyna Krasnodębska z Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Niestety, w praktyce nie zawsze tak to wygląda. Problem z opieką nad pasażerami miała np. linia lotnicza Ryanair. Jej klienci, lecący z Londynu do Bydgoszczy, przeżyli w nocy koszmar. Przez gęstą mgłę ich samolot musiał lądować w Berlinie. Było tuż przed północą, a nikt nie zapewnił im noclegu ani nie poinformował o darmowych telefonach i posiłkach, z których mogą korzystać.

Zdesperowani i wykończeni pasażerowie zadzwonili więc do polskiego konsulatu w Berlinie. "Przyjechałem od razu na lotnisko i zacząłem organizować transport do Polski" - mówi radca konsulatu, dyplomata Bogusław Dubiński. Autokary z Polakami wyruszyły do Polski dopiero po godz. 9 rano.

Ryanair twierdzi, że ma w Berlinie swojego agenta, który powinien poinformować pasażerów o przysługujących im prawach. "On również robił wszystko, by podstawić nasze autobusy. Ale nie udało mu się zrobić tego wcześniej niż konsulowi" - mówi Tomasz Kułakowski, szef sprzedaży Ryanair. "W takich sytuacjach zazwyczaj mówimy naszym pasażerom, że mogą sobie coś kupić do jedzenia. Muszą tylko wziąć rachunek i dostarczyć go nam później. My na pewno w takich sytuacjach zwracamy pieniądze" - dodaje Kułakowski.