FSO stara się o pomoc rządu już od kilku miesięcy. Chodzi o 100-milionowy kredyt na produkcję nowego modelu samochodu i skasowanie części długów. Problem w tym, ażeby sprawa nabrała tempa, na to wszystko musiała się najpierw zgodzić Komisja Europejska. I udało się! Ale jest warunek - FSO ma produkować mniej aut.

A to kompletnie krzyżuje plany żerańskiej fabryki, bo zamiast 220 tysięcy aut rocznie FSO przez najbliższe 3 lata będzie mogło wypuścić tylko 150 tysięcy. I w związku z tym pod znakiem zapytania staje także umowa z General Motors - fabryka miała się z nim dogadać co do produkcji taniego chevroleta Aveo.

Szefowie FSO zamknęli się na razie w swoich gabinetach i nie chcą niczego komentować. Mówią, że najpierw muszą zobaczyć na piśmie oficjalne stanowisko Komisji Europejskiej.

Pozostaje pytanie, skąd taka decyzja Komisji. Eksperci rynku motoryzacyjnego nieoficjalnie przyznają, że Bruksela chce zrobić przysługę zagranicznej konkurencji. Bo produkcja nowych samochodów mogłaby uderzyć w zachodnie koncerny samochodowe. Zwłaszcza gdyby FSO weszła na rynek z nowym tanim autem.