Od miesięcy toczył się bój między PiS-em a opozycją o to, czym są SKOK-i. PiS mówił, że spółdzielniami. A jeśli są spółdzielniami, to nie muszą płacić podatku dochodowego, składek na fundusz bankowy, ale przede wszystkim nie kontroluje się ich tak rygorystycznie jak banków. Opozycja mówiła, że skoro SKOK-i oferują kredyty, konta, depozyty i ubezpieczenia, to nie różnią się niczym od banków. Trzeba je więc tak samo traktować, czyli m.in. kontrolować.

Już wydawało się, że PiS tę batalię wygrał. Aż tu nagle... Stanisław Kluza, szef Komisji Nadzoru Finansowego, zmienia zdanie o 180 stopni. Ten były minister finansów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego chce do końca listopada złożyć wniosek o objęcie SKOK-ów kontrolą bankową.

Uzasadniając decyzję, powiedział, że nadzorem powinny być objęte takie usługi finansowe, które dla ludzi wiążą się z jakimś ryzykiem. A każdy kredyt - także w SKOK-u - bezsprzecznie wiąże się z ryzykiem.