Teoretycznie na najsłabszej pozycji stoi Nintendo. Wii ma dziwną nazwę, nie potrafi wyświetlić tak realistycznej grafiki jak konkurenci... ale za to ma kilka cech, których w produktach Sony i Microsoft nie znajdziemy. Po pierwsze - specjalny joystick. Gdy machamy nim w powietrzu, konsola potrafi odczytać jego ruchy. Tak więc może stać się mieczem, kijem golfowym czy kierownicą. Do tego na Nintendo pojawiają się gry, które podbiły świat, jak seria braci Mario o przygodach dwóch wesołych hydraulików, którzy walczą z potworami. No i oczywiście Wii jest najtańsza. Ma kosztować, wraz z zestawem kilku gier, około 1000 zł.

Drugim zawodnikiem, który chce podbić serca graczy, jest konsola PS3. To szczyt nowoczesnej techniki. Odtwarzacz płyt, który czyta najnowsze płyty nagrane niebieskim laserem, superwydajna karta graficzna, a do tego Sony obiecuje, że konsola będzie miała najwięcej gier. I to ponoć same hity. Oczywiście, nie wszystko jest takie różowe. Konsola Sony jest najdroższa z całej trójki - aż 2500 zł. Do tego, według ostatnich doniesień, Sony ma problemy z wadliwymi czytnikami.

 Najmniej problemów ma Microsoft. Jego Xbox 360 jest już na rynku od ładnych paru miesięcy. Inżynierowie koncernu z Redmond zdążyli już poprawić wady, a teraz wprowadzają tylko ulepszenia. Konsola nie jest tak droga, jak PS3, bo za X-boxa trzeba zapłacić 1800 zł. Jedynym problemem są gry. Są takie same, jak te, które pojawiają się na komputerach. Nie ma żadnych przyciągających na długie godziny tytułów.

Co wybrać? Najlepiej byłoby mieć wszystkie trzy. Ale najlepszym wyjściem jest poczekać kilka miesięcy. Ceny spadną, pojawią się dobre gry i będzie można spokojnie przetestować sprzęt i sprawdzić, na której maszynce najlepiej się gra.

Tylko jest jeden haczyk. Wszystkie te konsole najlepiej będą działać podłączone do telewizora nowej generacji, przygotowanego do współpracy z HDTV, a ile taka zabawka kosztuje, to jest już inna bajka.