Pewnemu podatnikowi wyszło z rozliczenia za zeszły rok, że musi dopłacić państwu 1000 zł. Nie miał pieniędzy, więc stwierdził, że poczeka. Wiedział, że będzie trzeba zapłacić odsetki. Jakież było jego zdziwienie, gdy stwierdził, że urząd podatkowy sam sobie tę kwotę zabrał z jego konta. I to bez wcześniejszego upomnienia! Takich przypadków było więcej. "To skandal i bezprawie!" - oburza się poszkodowany.

Eksperci się z nim zgadzają. "Ściągnięcie zaległego podatku z konta podatnika może nastąpić wyłącznie w ramach postępowania egzekucyjnego" - mówi "Gazecie Prawnej" Tomasz Rolewicz, konsultant w dziale doradztwa podatkowego PricewaterhouseCoopers. Co to oznacza? Że fiskus najpierw musi doręczyć dłużnikowi upomnienie. Dopiero po siedmiu dniach może rozpocząć ściąganie długu. Ale o wszystkim podatnik musi być informowany na bieżąco i mieć szansę wywiązania się z własnego zobowiązania!

Tylko w szczególnych przypadkach fiskus może to zrobić bez naszej zgody, np. gdy to on odgórnie wyznaczył, ile podatku musimy zapłacić, albo jeśli dostaliśmy mandat karny. Wtedy urząd bez naszej wiedzy może nam zająć konto bankowe albo pensję. "Odstępstwa od tych reguł to naruszenie prawa" – podkreśla Krzysztof Lenart, radca prawny w Kancelarii Prawnej "Chałas i Wspólnicy".

A co zrobić, gdy fiskus już nam pieniądze zabrał? Niestety, niewiele. Trzeba egzekutora zaskarżyć. Mamy na to jednak tylko siedem dni. A później pozostaje czekać i... nadal płacić. Bo, mimo, że zażalenie złożymy, fiskus nie musi przerywać egzekucji. Sami musimy się o to upomnieć. Paranoja!