2011 będzie ciężkim rokiem dla Białorusi. Tysiąc metrów gazu podrożeje ze 185 dolarów do aż 250. Do tego nie będzie żadnych ulg, czy preferencyjnych kredytów. Mińsk, jak podaje telewizja Biełsat, ma płacić tyle, co reszta Europy.

Tymczasem Białoruś twierdzi, że płacić więcej nie zamierza. Do tego Łukaszenko uznał, że za paliwo Rosjanom należy się jedynie 150 dolarów za tysiąc metrów i ani centa więcej. Jeśli więc stawki Gazpromu pójdą w górę, to zwiększać się będzie białoruski dług. Na koniec roku może on wynieść nawet 500 milionów dolarów.

Droższe paliwo to, według ekspertów, znacznie wyższe koszty produkcji eksportowych hitów Białorusi - maszyn rolniczych, czy samochodów ciężarowych przeznaczonych do kopalni. Nie będą już one w stanie wygrywać ceną ze swymi azjatyckimi konkurentami.