Przy wejściu do lokalu należy zapłacić pięć funtów. Kwota ta przeznaczona jest na opłatę za didżeja i obsługę. Goście mogą jednak przynieść ze sobą tańszy alkohol, kupiony np. w supermarkecie. Pomysłowym właścicielem pubu jest Bip Wetherell z miejscowości Corby.

Jego oferta jest na razie ważna tylko w soboty. Przedsiębiorca zamierza ją jednak rozszerzyć na inne dni tygodnia, bo akcja okazała się bardzo udana.

"Ludzie ustawiają się w kolejkach z torbami z supermarketów i imprezy są naprawdę wspaniałe" - przyznaje Wetherell.

Na Wyspach właściciele pubów szczególnie mocno odczuwają kryzys finansowy. Codziennie zamykanych jest 39 lokali w całej Anglii.

Brytyjska gospodarka wyhamowała w czwartym kwartale 2008 o 1,5 proc. Bank of America prognozuje, że w 2009 roku gospodarka na Wyspach wyhamuje o 3,3 proc.