Kluczowe fragmenty białej księgi mają świadczyć o bezczynności ministrów z rządu PiS. Chodzi o inwestora z Kuwejtu, który zgłaszał byłemu ministrowi skarbu Wojciechowi Jasińskiemu chęć zakupu pakietów kontrolnych we wszystkich trzech stoczniach. Jak napisał tygodnik "Polityka", w kontaktach między inwestorem, a resortem pośredniczył Fortis Bank.

Serwis internetowy tvp.info dotarł do szczegółów korespondencji między Fortisem, który występował w imieniu inwestora, a ministerstwem. "Klienci są wysoce zainteresowani rozpoczęciem wyłącznych negocjacji z Polskim Rządem dotyczących zakupu kontrolnych udziałów stoczni w Gdyni, Gdańsku i Szczecinie oraz ewentualnie innych mniejszych stoczni" - czytamy w pierwszym piśmie Fortisu do resortu skarbu z 26 czerwca 2007 roku.

Inwestor stawiał dwa warunki: trzymiesięczna wyłączność na prowadzenie rozmów z rządem i negocjowanie kupna wszystkich trzech stoczni za jednym zamachem. "Dziś nie mamy szans na taką ofertę. Dogadanie się z jednym inwestorem rozwiązałoby problemy całego sektora. Z tą wyłącznością na rozmowy też nie było wtedy problemu, bo pierwsze wezwanie dotyczące Stoczni Gdynia pojawiło się dwa tygodnie później. Jasiński mógł spokojnie dać szanse inwestorowi i podjąć z nim negocjacje. Żadne przepisy nie zostałyby złamane" - mówi informator serwisu tvp.info w ministerstwie skarbu.

Innego zdania jest były wiceminister skarbu zajmujący się stoczniami Jarosław Urbaniak. "Ta oferta była niepoważna, nie było w niej nawet ceny. Poza tym, dając jednemu inwestorowi wyłączność, moglibyśmy narazić się na stronniczość" - twierdzi w rozmowie z serwisem tvp.info.

Co innego twierdzi także były wiceminister Ireneusz Dąbrowski. "Z tego, co pamiętam, to dwa razy spotkałem się z tymi inwestorami. Ich zainteresowanie było poważne. Niestety nie wiem, jak te rozmowy wyglądały dalej, bo na początku lipca złożyłem dymisję. Na pewno jednak przekazałem całą swoją wiedzę w tej sprawie i ministrowi Jasińskiemu, i Sławomirowi Urbaniakowi" - mówi Dąbrowski.

Fortis w imieniu inwestora jeszcze dwa razy pisemnie zgłaszał swoje zainteresowanie kupnem wszystkich trzech stoczni. Jaka była ostateczna odpowiedź ówczesnego kierownictwa resortu skarbu? "W związku z Państwa zainteresowaniem (...) konieczne jest złożenie trzech odrębnych ofert na każdą stocznię z osobna, do trzech różnych podmiotów. Na obecnym etapie (...) nie jest możliwa akceptacja zaproponowanych przez Państwa warunków" - czytamy w piśmie do Fortis Banku, pod którym widnieje podpis Urbaniaka.

Z ustaleń serwisu tvp.info wynika, że obecne kierownictwo resortu skarbu próbuje dziś nakłonić inwestora do powrotu do negocjacji. "Jest to jednak bardzo trudne, bo Gdańsk jest już sprywatyzowany. A inwestor był zainteresowany wszystkimi trzema stoczniami. Nadzieja jednak jeszcze jest. By nie utrudniać naszych rozmów nie chcemy jednak podawać żadnych szczegółów dotyczących tego inwestora" - mówi informator serwisu tvp.info w resorcie skarbu.