Dla ekspertów najbardziej niepokojąca jest sytuacja Niemiec. Uważany powszechnie za lokomotywę europejskiej gospodarki kraj odnotował dokładnie zerowy wzrost w porównaniu do III kwartału 2009 r. Wygląda na to, że wysoka dynamika eksportu w II i III kwartale - która wtedy pozwoliła Berlinowi odbić się od dna - znowu wygasa. W efekcie, w zeszłym roku (w porównaniu do 2008 r.) niemiecka gospodarka skurczyła się o 1,7 proc.

Wyniki te zaskoczyły analityków, którzy mimo wszystko spodziewali się niewielkiego wzrostu gospodarczego. "Pierwszy kwartał bieżącego roku będzie prawdopodobnie taki sam" - ostrzega teraz Gerd Hassel, ekonomista banku BHF. Optymiści wskazują, że w styczniu eksporterzy ponownie odnotowali spory wzrost obrotów.

O sukcesie mogą za to mówić Francuzi. Z danych za IV kwartał wynika, że uzyskali oni wzrost gospodarczy rzędu 0,6 proc. - większy, niż się spodziewano, a na dodatek utrzymujący się już kolejny kwartał z rzędu. "Myślę, że to naprawdę satysfakcjonujący wynik" - komentowała dane francuska minister gospodarki Christine Lagarde. "Dowodzi on, że podjęte przez nas działania stymulujące przyniosły rezultaty" - dodała.

Kłopoty, jakie przeżywa strefa euro, potęguje dodatkowo załamanie finansowe Grecji. Zdaniem ekspertów rynki finansowe zaczynają bardzo nieufnie traktować wszystkie kraje południowej Europy - poza Grecją również Hiszpanię i Włochy. W IV kwartale 2009 r. wszystkie one odnotowały spadki - i nic nie wskazuje na to, by ich sytuacja miała ulec poprawie. Co prawda, unijni przywódcy obiecali udzielić Grecji pomoc finansową, ale wciąż nie ujawniono żadnych szczegółów planu pomocowego. Co gorsza, Europejczycy najwyraźniej nie palą się do wspierania Greków. Z opublikowanego wczoraj przez niemiecką gazetę Bild am Sontag sondażu wynika, że 53 proc. Niemców poparłoby wyrzucenie Grecji ze strefy euro, jeżeli "byłoby to konieczne". Jeszcze więcej - 67 proc. - sprzeciwia się też udzielaniu jakiejkolwiek finansowej pomocy Atenom.