Fiskus bierze się za karty kredytowe
Banki przyciągają klientów oferując tzw. "cash back" - za każdą transakcję kartą część pieniędzy wraca na nasze konto. Fiskus jednak chce nam te pieniądze zabrać. Według skarbówki to dochód klienta, a każdy zysk musi być opodatkowany. Co gorsza bank za nas podatku nie zapłaci - musimy sami zgłaszać transakcje "cash back" do urzędu skarbowego.
- Co odliczysz sobie od podatku w 2010 roku
- Dajesz prezent? Płać podatek
- Oto najlepsze konta oszczędnościowe
- Fiskus wychodzi na stoki
- Łatwiej dostać kredyt na dom niż na pralkę
- Sarkozy chce opodatkować Google'a
- Fiskus zlicytuje kolczyk Maradony
- W tym roku więcej czasu na rozliczenie PIT
- Podatkowa pułapka na milion podatników
- Fiskus żąda 18 milionów od ludowców
- Faktura w internecie? Nie masz ulgi
- Oto najlepsze konto w Polsce
- Jak szybko i sprawnie zmienić bank
- Firma cię zaszczepi? Zapłać podatek
- Tak fiskus łupi studentów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dokonywany przez bank zwrot na konto naszej karty kredytowej jest przez fiskusa traktowany jako nieodpłatne świadczenie. Inaczej mówiąc, jest to coś, co zwiększa nasze opodatkowane dochody. Ministerstwo Finansów nie ma żadnych wątpliwości, że tak właśnie jest, a jego stanowisko kilka razy opisywaliśmy na łamach DGP.
Skoro mamy dochód, to od wspomnianych 3 zł zwróconych na rachunek karty kredytowej trzeba zapłacić podatek według stawki 18 proc. Chyba że ktoś nie ma wcale dochodu. Wtedy ma szansę zarobić do 3091 zł bez podatku, ale aby taką kwotę uzbierać z zakupów na kartę, musiałby najpierw wydać około 103 034 zł.
Załóżmy, że dokonaliśmy zakupu na kwotę 100 zł, z których bank zwrócił nam 3 zł. Otóż przy takiej kwocie podatek wyliczony według stawki 18 proc. wyniesie 54 grosze. Skąd zatem wspomniany wcześniej złoty podatku? Z zasad zaokrąglania. Kwotę podatku zawsze musimy zaokrąglić do pełnego złotego. Dopóki wyliczony podatek nie wynosi 50 groszy lub więcej, nie trzeba nic płacić. Gdy jednak tylko tę kwotę przekroczy, trzeba zapłacić 1 zł podatku, bez względu na to, czy wyliczona kwota to 51 czy 99 groszy. Gdyby w ten sposób kupić przedmioty za 1000 zł, bank zwróciłby nam 30 zł, ale w kieszeni zostałoby ich tylko 25 zł, bo pozostałe 5 zł trafiłoby na konto fiskusa (wyliczona kwota to 5,40 zł, a zatem po zaokrągleniu właśnie 5 zł).
Co jednak ważniejsze, podatek ten trzeba zapłacić samemu, z czego oczywiście mało kto z nas zdaje sobie sprawę.
Więcej informacji: Bank odda pieniądze, a fiskus zabierze
p












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!