Złoty się osłabia przez kryzys w Dubaju
Nasza waluta traci na złych informacjach z Dubaju. Za euro trzeba już płacić 4,19 a za dolara 2,83. Jak jednak twierdzi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ, złoty będzie odrabiał straty. Jeśli okaże się, że informacje o nastrojach w strefie euro będą dobre, to jeszcze dziś kurs dolara powinien wrócić do 2,78
- Koniec snu o potędze Dubaju
- Analitycy: Euro będzie po 2,7
- Sensacyjna prognoza. Euro po 3 złote
- Grecja pójdzie w ślady Dubaju?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Piątkowy ranek przyniósł dalszą mocną wyprzedaż na rynkach światowych. To wynik rosnących obaw o stan finansów Zjednoczonych Emiratów Arabskich, po tym jak w środę wieczorem kontrolowany przez tamtejszy rząd fundusz Dubai World ogłosił, iż zamierza zwrócić się z prośbą o odroczenie terminu spłaty obligacji zapadających 14 grudnia b.r. Dla niektórych inwestorów był to szok, gdyż do tej pory przyjmowano, iż ten region świata nie został poważnie osłabiony przez kryzys (to właśnie arabskie fundusze stały w ostatnich miesiącach za zakupami akcji na światowych parkietach, a ich przedstawiciele stali się poważnymi akcjonariuszami części firm).
W efekcie wracają obawy, czy aby kolejna odsłona globalnego kryzysu nie przypadnie akurat na region Bliskiego Wschodu. Do tego mniejsza płynność rynków za sprawą święta w USA, a także fakt końca miesiąca, wzmagają tylko nerwowe reakcje inwestorów. Pozycje oparte o carry-trade są niemal panicznie zamykane, o czym świadczy wyraźne umocnienie się dolara względem głównych walut, mocne spadki na emerging-markets, a także rynku surowców (np. złota).
Dzisiaj rano kurs EUR/USD ustanowił minimum na 1,4830. Tym samym zgodnie z przewidywaniami powróciliśmy do wcześniejszej konsolidacji na 1,4800-1,5050. Wczoraj po południu spadki nasiliły się też po wypowiedzi francuskiej minister gospodarki, która przyznała, iż obecny kurs euro jest szkodliwy dla eksporterów. W normalnych warunkach takie słowa zostałyby zignorowane – krytycyzm Francuzów jest powszechnie znany. Jednak wczoraj, kiedy na rynkach spekulowano o możliwych interwencjach banków centralnych w obronie słabnącego dolara, ich waga była zupełnie inna (inwestorzy najbardziej obawiają się przecież skoordynowanej akcji).
Dzisiaj rano mocno osłabł też złoty – notowania euro osiągnęły szczyt na 4,1975 zł, a dolara na 2,83 zł. Sytuacja zaczyna się jednak powoli uspokajać. Wsparciem dla euro i złotego mogą stać się dane z Eurolandu o nastrojach w gospodarce (jeżeli będą dobre). Niemniej po południu może być znów nerwowo w kontekście otwarcia handlu na Wall Street o godz. 15:30. Giełdowa sesja będzie dzisiaj trwać tylko 4 godziny, stąd też część inwestorów może reagować dość nerwowo w kontekście informacji z Dubaju. Swoją drogą czas chyba na odpowiednie działania PR ze strony przedstawicieli arabskich władz…
>>>Czytaj dalej









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!