Osiem dużych firm zajmujących się udzielaniem krótkoterminowych pożyczek, w tym Provident, Vivus i ViaSMS, chce utworzyć bazę, w której będą gromadzone informacje o klientach i ich zobowiązaniach wobec niebankowych pożyczkodawców. Informacje te mają posłużyć do precyzyjniejszej oceny zdolności kredytowej osób wnioskujących o pożyczki. Wczoraj odbyło się robocze spotkanie przedstawicieli tych firm w sprawie szczegółów przedsięwzięcia. Mają nadzieję, że baza powstanie już w przyszłym roku. Ma funkcjonować w oparciu o ustawę o biurach informacji gospodarczej.

Przedstawiciele branży pożyczkowej szacują, że na rynku może być nawet kilka milionów osób, które nie są klientami banków, ale korzystały w przeszłości lub będą w przyszłości korzystać z usług niebankowych pożyczkodawców. Osoby te mają więc zobowiązania wobec instytucji finansowych, ale wiedzy na ten temat nie ma w Biurze Informacji Kredytowej, gdzie trafiają jedynie dane z banków. Firmy pożyczkowe chcą więc wymieniać się między sobą informacjami o klientach, by nie dawać pożyczek osobom nadmiernie zadłużonym.

Obecnie z usług firm pożyczkowych korzysta ponad 1,3 mln Polaków, którzy w ubiegłym roku zaciągnęli u nich kredyty konsumpcyjne na kwotę ok. 2,3 mld zł.

Powstanie nowej bazy dla tych osób miałoby kilka konsekwencji. – Część klientów, która jest nadmiernie zadłużona i ma pożyczki w kilku firmach, na pewno będzie miała problem z zaciągnięciem kolejnego zobowiązania – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera.

Eksperci dodają też, że powstanie nowej bazy może ułatwić rozpoczęcie budowy pozytywnej historii finansowej osobom, które dotąd nie miały do czynienia z bankami. – Dzięki temu mogą one w przyszłości łatwiej uzyskiwać kredyty. Pod warunkiem jednak, że banki dostaną dostęp do nowej bazy – mówi Michał Sadrak, analityk Open Finance.

Według naszych informacji niektórzy z pomysłodawców zgadzają się na udostępnianie bankom danych z nowej bazy. Ale nie jest pewne, że te zechcą z tej oferty skorzystać. – Każde zapytanie o klienta to koszt, a w początkowym okresie, który może potrwać nawet kilka lat, zasoby danych w nowej bazie będą skromne. Ich przydatność dla banków będzie niewielka – uważa Sadrak.

Z kolei firmy pożyczkowe mogą odnieść korzyści. Już teraz ok. 40 proc. wniosków o pożyczki jest przez te instytucje odrzucanych z powodu negatywnej oceny ryzyka kredytowego. Gdy powstanie baza, udział wniosków negatywnych może się zwiększyć. – Ale ze względu na to, że poprawi się jakość portfela kredytowego, koszt usług będzie mógł być mniejszy – uważa Jarosław Sadowski.

Inicjatywy firm pożyczkowych nie chcą komentować władze BIK, dla którego nowa baza w przyszłości może być konkurencją. Podkreślają jednak, że narzędzia potrzebne do kompleksowej oceny zdolności kredytowej klienta już istnieją i są oferowane właśnie przez BIK. – Stwarzamy możliwość dokonania kompleksowej oceny ryzyka na podstawie danych pochodzących zarówno z sektora kredytowego, jak i z innych sektorów gospodarki. Aktywnie współpracujemy w tym zakresie także z firmami pożyczkowymi – mówi Mariusz Cholewa, prezes BIK.