Dziennik Gazeta Prawana logo

Tak banki łupią Polaków

3 stycznia 2011, 09:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tak banki łupią Polaków
Shutterstock
Awarie internetowego systemu komputerowego to częsta przypadłość polskich banków. Instytucje potrafią jednak przerwy w działaniu kont sieciowych wykorzystać na swoją korzyść. I na naszych problemach zarabiają fortunę.

Nawet posiadacze tradycyjnych rachunków bankowych słono płacą za przelewy zlecane w oddziałach. Z danych firmy Expander wynika, że najwięcej, bo prawie 10 zł, musi zapłacić za taki przelew posiadacz standardowego konta w Raiffeisen Banku. W ING Banku Śląskim usługa może kosztować 9 zł, a w BPH prawie 7 zł. Około 6 zł za zlecenie w oddziale zapłacimy w Alior Banku, Kredyt Banku, Nordei i Citi Handlowym.

Najlepiej klientów płacących rachunki w oddziale traktują Eurobank i Lukas Bank, gdzie za przelew płaci się ok. 3 zł. "Koszt przelewu w oddziale nie pokazuje, ile kosztuje obsługa tradycyjnego klienta, ale ma być to dla niego zachęta, by korzystał z bankowości internetowej" - mówi Jarosław Sadowski z Expandera.

Jeśli już jednak ktoś ma konto internetowe i przekona się, że jego obsługa jest prosta, a przelew może być darmowy, to przykra niespodzianka spotka go w momencie, gdy z jakichś powodów będzie chciał zrobić przelew w oddziale. Taki klient najczęściej płaci za niego więcej niż osoba, która ma tradycyjny rachunek.

We wspomnianym Lukas Banku klient internetowy za przelew w okienku płaci 8 zł, czyli prawie 3 razy więcej niż osoba posiadająca tradycyjne konto. W Millennium, BPH, BGŻ i Citi Handlowym ta sama usługa kosztuje klientów internetowych 9 zł, a w Deutsche Banku 10 zł – wszędzie więcej, niż płacą tradycyjni klienci.

Zdecydowanie tańsze od tych zlecanych w oddziale są przelewy telefoniczne. W najdroższym pod tym względem Mazowieckim Banku Regionalnym kosztuje to 7 zł, nawet drożej niż w oddziale. Jest to jednak wyjątek. Standardowa cena to 3 – 4 zł, a w Pekao, Millennium i BPH płaci się 2 zł. Najtaniej jest w Lukas Banku, gdzie płaci się tylko 1 zł.

Również w przypadku przelewów telefonicznych niektóre banki karzą klientów internetowych, którzy z jakiś powodów nie mogą skorzystać z tego kanału składania zleceń. Takie przelewy są dla nich droższe o 1 – 2 zł.

"Bankom chodzi o to, by ograniczyć koszty, bo obsługa klienta w internecie nic ich nie kosztuje. Instytucje finansowe chcą, by oddziały bankowe służyły do sprzedawania nowych usług, a nie do bieżącej obsługi klientów" - mówi Jarosław Sadowski.

Jednak część osób, szczególnie starszych, taka polityka może całkowicie zniechęcić do korzystania z usług banków. Co prawda na poczcie są kolejki i przelewy także są drogie, bo kosztują 5,2 zł plus 1 proc. wartości przelewanej kwoty, ale coraz więcej jest punktów kasowych w sklepach i centrach handlowych. Można uregulować w nich bieżące płatności, płacąc za każdy rachunek ok. 1 zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: bankprzelew
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj