Dziś i jutro chałupnicy prowadzący działalność gospodarczą będą pikietować na galerii w Sejmie. Mają z nimi rozmawiać poseł Zbigniew Girzyński i senator Zbigniew Cichoń. Obaj z PiS. Nie wiadomo, czy będzie ktoś z PO. Rzemieślnicy protestują przeciw praktykom ZUS, który ściga ich za niezapłacone składki od działalności. Oni bronią się, twierdząc, że mogli wybrać pracę nakładczą jako tytuł ubezpieczenia.
Reklama
Termin pikiety nie jest przypadkowy. Dziś kolegium klubu PO ma zdecydować, czy skieruje pod obrady Sejmu projekt ustawy abolicyjnej dla chałupników. Według Katarzyny Mrzygłockiej z PO projekt przewiduje, że drobni rzemieślnicy byliby zwolnieni z opłacania odsetek od składek, a te rozłoży się na raty.
– Nie godzimy się na to, żądamy abolicji składek i odsetek – mówi Maria Szlawska, przedstawicielka chałupników poszkodowanych przez ZUS.
Dodaje, że w Sejmie pozostaną jeszcze do jutra, czyli do środy. To na wypadek, gdyby PO nie podjęła decyzji we wtorek.
ZUS żąda od nich zaległości opiewających średnio na kwotę około 30 tys. złotych. To dlatego, że nierzadko dochodzą należności sprzed 10 lat. Kwestia oskładkowania działalności chałupników została jednoznacznie uregulowana dopiero od marca 2009 r. Od tego dnia chałupnicy mogą płacić składki od pracy nakładczej, o ile podstawa oskładkowania nie jest niższa niż kwota odpowiadająca 60 proc. średniej płacy. Do tego czasu mogli płacić składki od znacznie niższej kwoty.
„DGP” wspólnie z radiową „Trójką” oraz organizacjami pracodawców apeluje do Sejmu i posłów, aby zwolnili przedsiębiorców z obowiązku opłacania zaległości.