W 2020 roku na chińskim niebie mają pojawić się największe samoloty świata. Nie będą to jednak boeingi czy airbusy, tylko nowy chiński wynalazek. Bo władze w Pekinie zapowiedziały, że Chiny, jako mocarstwo, muszą mieć własne maszyny.
Już w tym roku Chiny zaczną produkcję latających maszyn. Na razie niewielkich - średniego zasięgu - o nazwie ARJ 21. Państwo Środka chce wybudować 300 takich samolotów. Chińczycy już mają zamówienia na 72 jednostki tego typu. Kupują je głównie niewielkie linie lotnicze, działające na lokalnych rynkach.
Wiele z maszyn produkowanych w Chinach trafi także do ich rodzimych linii. Bo, po USA, to największy w tej chwili rynek lotniczy na świecie. W dodatku bardzo dynamicznie się rozwijający.
Analitycy uspokajają jednak szefów Boeinga i Airbusa. Według nich miną dziesięciolecia, zanim Chiny będą w stanie wybudować tak gigantyczne i skomplikowane maszyny, jakie robią te dwa koncerny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|