"Dotychczas większa część nakładów monet rozchodziła się wśród firm numizmatycznych, które miały podpisane umowy z NBP. Do sprzedaży w oddziałach banku trafiał zaledwie ułamek nakładu, przez co większość kolekcjonerów była zmuszona zaopatrywać się na rynku wtórnym, kupując monety znacznie drożej" - tłumaczy Jacek Polkowski z biura prasowego banku.

>>>Schowaj Niemena do portfela

Aukcja nie będzie jednak działać tak, jak w popularnych serwisach internetowych. NBP powie o cenie wywoławczej i maksymalnej. Wolno nam także będzie złożyć tylko pięć ofert. Trzeba więc będzie bardzo uważać, by wygrać monetę i nie dać się przelicytować w ostatniej chwili. Po trzech dniach bank powie kto wygrał i ile trzeba zapłacić.

Monety będzie trzeba odebrać osobiście. By ułatwić życie klientom, zwycięzcy mogą wyznaczyć pełnomocnika, który weźmie pieniądze z banku. Co z ludźmi, którzy internetu nie mają? Oni będą mogli licytować w okienkach oddziałów banku.

>>>NBP: Banki naciągają Polaków

To jednak nie koniec zmian. W przyszłym roku za wylicytowane pieniądze można będzie zapłacić przelewem, a wygraną odebrać pocztą.