Dziennik Gazeta Prawana logo

Plaga pluskiew w Polsce. "Można ją przynieść i z pociągu i z teatru"

6 lutego 2025, 07:50
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Pluskwy
Plaga pluskiew w Polsce. "Można ją przynieść i z pociągu i z teatru"/shutterstock
Pluskwy to pasożyty, które współistnieją z ludźmi od czasu paleolitu. Jak podkreśla prof. Stanisław Ignatowicz z Katedry Ochrony Roślin SGGW w Warszawie, te "demokratyczne" owady potrafią pojawić się praktycznie wszędzie – od mieszkań na wynajem, przez hotele pięciogwiazdkowe, kina, opery, aż po komunikację miejską i pociągi dalekobieżne. Ich obecność nie zna granic społecznych ani ekonomicznych, co czyni je szczególnie uciążliwymi dla współczesnego człowieka.

Profesor Ignatowicz w rozmowie z PAP przypomina, że problem pluskiew w Polsce zaczął narastać już w 2012 roku. W tamtym czasie, zwłaszcza podczas Euro 2012 rozpoczęła się poważna ekspansja tych pasożytów w Polsce.

Okazało się, że turystyczne miasta, takie jak Warszawa czy Kraków, stały się miejscami intensywnego występowania pluskiew. Stopniowo problem rozprzestrzeniał się również w innych miejscach kraju.

Plaga pluskiew w Polsce. "Można ją przynieść i z pociągu i z teatru"

Okazuje się też, że problem nie ogranicza się jedynie do mieszkań na wynajem – pluskwy można "złapać" również w teatrach, kinach czy nawet w dobrze ocenianych hotelach.

Cimex lectularius występuje dosłownie wszędzie. Można ją przynieść z kina, z teatru, z opery, ale też ze środków komunikacji miejskiej. Występuje bardzo często w pociągach dalekobieżnych, jak np. połączenie Przemyśl-Szczecin. Ale możemy je przynieść także z hotelu, takiego dobrego, pięciogwiazdkowego, jak i całkiem podłego gościńca - wskazuje w rozmowie z PAP specjalista.

Ten owad należy do najbardziej demokratycznych pasożytów. Występuje dosłownie wszędzie, gdzie jest aktywny człowiek - zaznacza.

Jak rozpoznać obecność pluskiew?

Jak wskazuje ekspert, pierwszym sygnałem ich obecności są charakterystyczne ukłucia na skórze, najczęściej pojawiające się w grupach po trzy lub cztery. Kolejnym dowodem mogą być niewielkie kropelki krwi na prześcieradle czy odchody o barwie ciemnoczerwonej, stanowiące resztki strawionej krwi. Dla osób o wyostrzonym węchu, obecność pluskiew zdradza charakterystyczny, lekko malinowy zapach.

Trudności w zwalczaniu pluskiew

Zwalczanie pluskiew jest zadaniem niezwykle trudnym. Profesor Ignatowicz podkreśla, że jeden zabieg chemiczny to zdecydowanie za mało – zazwyczaj potrzeba 3–4 cyklicznych oprysków. Problem wynika głównie z odporności jaj na działanie środków owadobójczych. Aby skutecznie wyeliminować pluskwy, preparaty muszą dotrzeć do wszystkich zakamarków, w których pasożyty mogą składać jaja, a ich działanie musi utrzymywać się do czasu, gdy wszystkie larwy wylęgną się z jaj.

W Polsce działa już również kilka firm specjalizujących się w zwalczaniu pluskiew, które oprócz tradycyjnych metod, wykorzystują do wykrywania tych pasożytów wyszkolone psy. Dzięki nim możliwe jest wykrycie nawet pojedynczej larwy w mieszkaniu.

Ewolucyjna przewaga pluskiew

Jak wskazuje rozmówca PAP, pluskwy są doskonale przystosowane do życia w bliskim kontakcie z człowiekiem. Pierwotnie pasożytowały na nietoperzach, a z czasem, kiedy nasi przodkowie zaczęli zamieszkiwać jaskinie, pluskwy przeszły na hominidów. Dzięki temu, w miarę wzrostu mobilności i zasobów ludzi, owady te zyskały przewagę – łatwiej im przemieszczać się między różnymi siedliskami, a także korzystać z ludzkich przedmiotów, takich jak meble czy ubrania, które mogą transportować pasożyty z jednego miejsca do drugiego.

Pluskwy w domu a problemy psychiczne

Kolejną istotną kwestią jest fakt, że obecność pluskiew w mieszkaniu może wywołać poważne problemy psychiczne. Nawet po skutecznym zabiegu eliminacji pasożytów, niektórzy ludzie – częściej kobiety – cierpią na tzw. parazytową urojeniowość, czyli przekonanie o ciągłej obecności pluskiew mimo braku dowodów na ich istnienie. Osoby te często nadużywają środków chemicznych, spędzają godziny na sprzątaniu, a nawet przemieszczają się z miejsca na miejsce, szukając "bezpiecznego" lokum.

Źródło: PAP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
oprac. Aneta Malinowska

Dziennikarka. Absolwentka studiów magisterskich na Uniwersytecie Łódzkim oraz podyplomowych na Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Pracowała m.in. w Polskim Radiu, Superstacji, Wirtualnej Polsce oraz w portalach Tokfm.pl i Gazeta.pl, a także w kilku mniejszych redakcjach radiowych i internetowych. W Dziennik.pl zajmuje się przede wszystkim tematami społeczno-politycznymi.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraErdogan i Trump uratują NATO? Turcja ujawnia swój plan »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj