Podczas konferencji prasowej w Rzeszowie wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz komentował informacje o uziemieniu południowokoreańskich samolotów FA-50. Jak dodał, "transformacja armii musi być nie tylko dokonywaniem zakupu, ale i wdrażaniem do systemu obrony Rzeczypospolitej".

Reklama

Zastrzegł, że rząd zastał sytuację, w której "samoloty FA-50 były niegotowe do startu i użytkowania". - Wojsko musiało wykonać ogrom pracy, żeby wszystkie certyfikaty i zgody były wydane. To się zrealizowało, ale ten przykład najlepiej obrazuje, jak powiedzenie o dokonaniu zakupu (...) nie jest finałem sprawy. Infrastruktura, zabezpieczenie, przygotowanie uzyskanie wszystkich pozwoleń to jest dopiero finał sprawy – wyjaśniał Kosiniak-Kamysz.

Ale sprawę skomentował nie tylko on. "Z bałaganu wokół samolotów FA-50 wynika kilka wniosków" - napisał były poseł Koalicji Obywatelskiej Paweł Poncyljusz. Jego zdaniem "trzeba ustalić osoby" w
resorcie obrony, które "dorobiły kwity" na - jak się wyraził - "biegunkę zakupową ministra Błaszczaka". Poncyljusz proponuje także wstrzymanie lub zerwanie umowy na zakup kolejnych 36 sztuk FA-50" i rozstrzygnięcie, "czy podpisanie takiej umowy (bez offsetu) nie kwalifikuje się na odpowiedzialność konstytucyjną dla Mariusza Błaszczaka".

Jak przypomina Onet, do zatwierdzenia umowy na 48 lekkich myśliwców FA-50 za 3 mld dolarów doszło we wrześniu 2022 r. Uczynił to ówczesny szef MON Mariusz Błaszczak w obecności prezydenta Andrzeja Dudy, a uroczystość, relacjonowana przez media, odbyła się w Mińsku Mazowieckim.

"Szybki sukces"

Eksperci z zakresu szkolenia pilotów zauważają, że podpisanie umowy odbyło się niedługo przed wyborami parlamentarnymi, a więc "Minister Błaszczak chciał mieć szybki sukces polityczny i go miał". - Skutkiem tego tak zwanego sukcesu są dramatyczne problemy w szkoleniu pilotów i niepewne perspektywy dalszego użytkowania tych maszyn - mówili w rozmowie z Onetem eksperci z zakresu szkolenia pilotów.

Kilka tygodni wcześniej gen. Wiesław Kukuła, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, publicznie przyznał, że loty tych maszyn zostały wstrzymane, a umowa na ich zakup, zatwierdzona przez poprzednie kierownictwo resortu obrony, została tak podpisana, że dziś "trzeba czasu i pracy, by te niedociągnięcia naprawić".

"Ogromne zaniedbania i błędy w kontrakcie podpisanym przez PiSowskiego ministra obrony Mariusza Błaszczaka na zakup koreańskich samolotów FA-50. Polska strona zapomniała nawet o zamówieniu symulatora do katapultowania się pilotów. Nie dysponujemy też uzbrojeniem do tych maszyn" - napisał na platformie X senator Koalicji Obywatelskiej Waldy Dzikowski.

Reklama

Jak wynika z doniesień Onetu wobec braku możliwości latania polscy piloci powinni przesiąść się na symulatory jednak te - zgodnie z umową - mają zostać dostarczone dopiero w 2025 roku.

Inny problem dotyczy serwisowania samolotów FA-50, które na mocy umów z września 2022 r. bazuje na umowach gwarancyjnych, które skończą się dwa lata od daty zakupu. Inne kwestie związane są z częściami zamiennymi, ewentualną naprawą, a nawet uzbrojeniem samolotów, którego Polska nie posiada.