Dziennik Gazeta Prawana logo

Buzek do "politycznych" Kowalskich: Polki i Polacy są jednak mądrzejsi

23 marca 2023, 15:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jerzy Buzek
Jerzy Buzek/GazetaPrawna.pl
W Polsce natomiast problemem są, mam wrażenie, nie tyle "przysłowiowi" Kowalscy, co głównie niektórzy "polityczni" Kowalscy - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazeta Prawną" Jerzy Buzek, europarlamentarzysta i były premier.

Jolanta Szymczyk-Przewoźna: Parlament Europejski przyjął projekt przepisów, które zakładają, że do 2028 roku wszystkie nowe budynki mają być zeroemisyjne, a do 2026 te, które użytkuje władza. Do 2030 wszystkie budynki mieszkalne mają mieć klasę E. Trzy lata później wszystkie mają mieć klasę jeszcze lepszą - D. Pytanie podstawowe: czy jest to realny plan?

Prof. Jerzy Buzek, europarlamentarzysta i były premier: To wyjściowa propozycja Parlamentu. Ostateczny kształt tej dyrektywy ustalony zostanie w tak zwanych trialogach - negocjacjach z Komisją Europejską i Radą UE, czyli państwami członkowskimi. A warto pamiętać, że obydwie te instytucje mają, zwłaszcza w niektórych kwestiach, dość odmienne stanowisko. Dla przykładu: Komisja proponuje, aby dopiero od 2030 r. każdy nowy budynek w Unii był zeroemisyjny, a nowe budynki publiczne – od 2027 r. Podobnie ze standardami energetycznymi: projekt KE zakłada, co prawda, wspomniane daty 2030 i 2033, ale dla niższych klas – odpowiednio „F” i „E”.

Jak przekonać do tego ludzi? Patrząc na wyniki głosowania wśród europosłów jest wielu przeciwników tych przepisów. W Polsce już czytamy w Internecie, że to ekoterroryzm i program „własny dom tylko dla milionerów”. Działanie w interesie producentów materiałów budowlanych, a nie przysłowiowych Kowalskich.

W PE problemem była nie cała dyrektywa, ale pewne szczegółowe zapisy, z których wiele, jestem o tym przekonany, ulegnie zmianom w trialogach. W Polsce natomiast problemem są, mam wrażenie, nie tyle „przysłowiowi” Kowalscy, co głównie niektórzy „polityczni” Kowalscy, którzy wobec nikłych słupków poparcia i dla zbijania wyborczego kapitału wykorzystają każdą okazję, by atakować Unię, straszyć nią i ją obrzydzać.

Polki i Polacy są jednak mądrzejsi. Przezorni i potrafiący liczyć pieniądze. To nie przypadek, że w ubiegłym roku, wobec szalejących cen energii i pilnego odchodzenia od węgla czy gazu z Rosji, padł w Polsce rekord zainstalowanych pomp ciepła. Podobnie sprawa ma się z panelami słonecznymi i to mimo rzucanych ich właścicielom przez rządzących kłód pod nogi.

Jednocześnie trwający kryzys energetyczny dobitnie pokazał, że ci, których niektórzy politycy chcą rzekomo bronić przed zieloną transformacją, są właśnie najbardziej narażeni na skutki jej braku. Nie było ich stać ani na nagłą inwestycję w panele słoneczne, pompę ciepła, wymianę okien czy ocieplenie domu, ani na zakup węgla czy opału. I nie miało to związku z żadną dyrektywą unijną! Tym ludziom, to oczywiste, należy bezwzględnie pomóc tak, by stali się beneficjentami transformacji, a nie jej mimowolnymi hamulcowymi w rękach populistów.

CAŁY WYWIAD CZYTAJ NA GAZETAPRAWNA.PL>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: Jerzy Buzek
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj