W środę wieczorem Sejm odrzucił poprawki Senatu do noweli ustawy o Sądzie Najwyższym, która trafi teraz do prezydenta i uchwalił tzw. ustawę wiatrakową. Terlecki w Programie 3 Polskiego Radia był pytany, czy rzeczywiście był to zły dzień dla Polaków - jak po głosowaniach w środę powiedział lider Solidarnej Polski, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Terlecki odpowiedział, że był to zły dzień przede wszystkim wewnętrznie dla jego ugrupowania.

Reklama

Był to przede wszystkim zły dzień dla nas, bo jednak ten wewnętrzny koalicjant - który właściwie nie jest koalicjantem, bo przecież ta ekipa kandydowała z naszych list i potem się zaczęła uniezależniać - jest obciążeniem co raz większym. I to trzeba jakoś rozwiązać - stwierdził przewodniczący klubu PiS.

Wskazał, że sam jest "zwolennikiem radykalnych rozwiązań". - To znaczy niewzięcia na listy naszych koalicjantów - dodał. Zaznaczył jednak, że jego zdanie jest "póki co" odosobnione.

Reklama

Pytany o opinię prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego, Terlecki odpowiedział, że jest on zdania, iż PiS powinno pójść do wyborów razem z koalicjantem.

Rzeczywiście może to przysporzyć te pół procenta, które stracilibyśmy, gdyby koalicjanta na listach nie było, ale przypuszczam, że zyskalibyśmy jakiś procencik, gdyby wyborcy zobaczyli, że ich nie ma - ocenił w wywiadzie Terlecki.

Jednym słowem, to jest trudne do ocenienia w tej chwili, ale ja się za tym opowiadam zdecydowanie - zaznaczył.

Wyjaśnił, że to prezes partii "ma tu głos rozstrzygający i podejmuje strategiczne decyzje" dla całego obozu. - On ma tu pewnie już plan przygotowany, a my niektórzy utyskujemy, że najlepiej byłoby obejść się bez nich - powiedział Terlecki w "Salonie politycznym Trójki".

Reklama

Pytany o posła, b. ministra rolnictwa Krzysztofa Ardanowskiego, który w przypadku tzw. ustawy wiatrakowej głosował w środę inaczej niż reszta klubu, stwierdził, że jest za jego kandydowaniem razem z PiS, ponieważ docenia jego umiejętność rozmowy z rolnikami, "co jest cechą dość rzadką pośród ministrów rolnictwa" - zaznaczył.

Powiedział, że rozmowa o listach wyborczych jeszcze nie zeszła na nazwiska pojedynczych posłów. W jego opinii w praktyce partia najprawdopodobniej zrobi to "jak zwykle trzy tygodnie przed wyborami, ale zawsze pewne przygotowania trwają dłużej i zaczną się wiosną".

Zapytany, czy nie obawia się, że zmian w ustawie o Sądzie Najwyższym nie podpisze prezydent odpowiedział, że tak może się zdarzyć. - Wszystko się może zdarzyć - nie wiemy, jak postąpi pan prezydent - powiedział.

Zaznaczył też, że nieznana jest też ostateczna reakcja na te zmiany Komisji Europejskiej.

Sejm odrzucił w środę wszystkie 14 poprawek senackich do nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Według autorów noweli, posłów PiS, ma ona wypełnić kluczowy "kamień milowy" dla odblokowania przez Komisję Europejską pieniędzy na Krajowy Plan Odbudowy. Nowelizacja stanowi m.in., że sprawy dyscyplinarne i immunitetowe sędziów ma rozstrzygać Naczelny Sąd Administracyjny, a nie - jak obecnie - Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN. Nowela trafi teraz do prezydenta.

Sejm uchwalił nowelizację ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych - tzw. ustawy wiatrakowej. Zgodnie z nowymi przepisami turbiny wiatrowe będą mogły powstawać w odległości minimum 700 metrów od budynków mieszkalnych, przy spełnieniu szeregu dodatkowych warunków.

Po głosowaniach lider Solidarnej Polski szef MS Zbigniew Ziobro ocenił, że dzień, w którym Izba uchwaliła nowelizacje ustawy o SN i ustawy wiatrakowej jest zły dla Polaków; pierwsza z nich zakłada uleganie szantażystom z UE i uderzenie w polską suwerenność, a druga - droższy prąd i dalsze uzależnienie Polski od gazu.

To zły dzień dla Polaków, jeśli chodzi o decyzje, które zapadły w Sejmie - z dwóch powodów. Po pierwsze ustawa o SN wyszantażowana przez Unię Europejską. Uleganie szantażystom to zły pomysł - czy to jeśli chodzi o relacje między państwami, czy też chodzi o relacje w życiu codziennym. A ta ustawa jest realizacją szantażu; to uderzenie w polską suwerenność, w polską konstytucję i polskie sądownictwo - powiedział Ziobro na konferencji prasowej po głosowaniach w Sejmie.

Dodał, że szerzej odniesie się do tej sprawy w czwartek; nie chciał też odpowiedzieć na pytania dziennikarzy, czy będzie zwracał się do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie nowelizacji.

Pytany, czy Polskę stać na to, by nie płynęły do niej pieniądze z KPO Ziobro odpowiedział, że SP wzywała prezydenta do zainicjowania debaty na temat kosztów środków z KPO. Dodał, że "chodzi o to, czy nas stać na to, by płacić tak ogromny kredyt, drogi kredyt, jakim jest KPO".

autor: Aleksander Główczewski