opowiada Karolina. W internecie założyła zamkniętą grupę wsparcia dla osób, które nie czerpią satysfakcji z roli rodzica. Przed świętami ruch jest olbrzymi.
O ile o wypaleniu zawodowym napisano już niejeden poradnik, o tyle temat wypalenia rodzicielskiego to ciągle terra incognita. Jak przekonują badacze, trudno rozmawiać o nim otwarcie – zwłaszcza w kraju, który stawia rodzinę na piedestale. – przekonuje dr Magdalena Rosochacka-Gmitrzak, socjolożka rodziny i gerontolożka społeczna z Uniwersytetu Warszawskiego, związana też z Towarzystwem Inicjatyw Twórczych „ę”. tłumaczy ekspertka. Ideę rodziny nuklearnej spopularyzował po wojnie amerykański socjolog Talcott Parsons, który głosił, że jest ona samowystarczalna i w każdych warunkach da sobie radę. Wiele jej dotychczasowych funkcji – w tym edukacyjną i opiekuńczą – w uprzemysłowionych społeczeństwach miało przejąć państwo. Zdaniem socjolożki samowystarczalność rodziny to jeden ze szkodliwych mitów, które należy obalić. W niektórych krajach, np. Finlandii, proces ten zresztą nastąpił – rodzice z dziećmi są realnie wspierane, zgodnie z ich faktycznymi potrzebami. W innych – w tym w Polsce czy w USA – rozwiązań systemowych wciąż brakuje.
Doktor Rosochacka-Gmitrzak przypomina stare powiedzenie, że trzeba wioski, aby wychować dziecko – i sugeruje, że współcześnie należy rozumieć je inaczej, szerzej.
CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>