Do artykułu tygodnika "Sieci" na temat zeznań Marcina W. ws. zmian legislacyjnych z 2014 r. dotyczących importu węgla politycy Solidarnej Polski odnieśli się na poniedziałkowej konferencji prasowej. podkreślił wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba (SP).
Przytoczył też fragment artykułu "Sieci". - cytował Ozdoba. Jak dodał,
- mówił Ozdoba, nawiązując do nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji z 2002 r.
Komentarz Grabca
Jan Grabiec pytany przez PAP o wypowiedzi polityków Solidarnej Polski podkreślił, że "insynuacje zawarte w tej konferencji prasowej oparte są na tekście kompletnie pozbawionym podstaw, których bardzo wiele jest w mediach związanych z PiS od 7 lat".
- podkreślił. - dodał rzecznik PO.
Jak ocenił, wynikałoby bowiem z tego, że "obecnie rządząca w Polsce partia chciała obalić rząd RP, współdziałając z przestępcami, realizującymi nielegalne podsłuchy i współpracującymi a agenturą rosyjską".
- podkreślił Grabiec.
Rzecznik PO dodał, że informacje w tygodniku "Sieci", iż firma Falenty zyskała na ustawie uchwalonej w czasach PO nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, bo nawet z ustaleń śledztwa w sprawie afery podsłuchowej wynika, że było odwrotnie - Falenta dlatego zdecydował się ujawnić nagrania, bo rząd Tuska zaszkodził jego węglowym interesom.
- zwrócił uwagę Grabiec.
- dodał polityk PO.
ocenił. - dodał Grabiec.
Afera podsłuchowa
Dwa tygodnie temu tygodnik "Newsweek" napisał, że Marcin W. zeznał w śledztwie dotyczącym spółki zajmującej się sprowadzaniem do Polski węgla z Rosji, której współwłaścicielem był Falenta, że zanim taśmy nagrane w restauracji "Sowa i Przyjaciele" wstrząsnęły polską sceną polityczną, trafiły w rosyjskie ręce, a "prokuratura wszczyna śledztwo, ale unika wątku szpiegostwa" w tej sprawie.
Dzień później Donald Tusk, odnosząc się do publikacji "Newsweeka" dotyczącej zeznań Marcina W. stwierdził, że tylko komisja śledcza, niezależna od ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, mogłaby wyjaśnić, na czym polega wpływ rosyjskich służb na energetyczną politykę PiS-u. Uznał też Marcina W. za wiarygodnego świadka.
W reakcji na słowa szefa PO minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro zapowiedział upublicznienie protokołów dotyczących zeznań Marcina W. Zostały one opublikowane na stronie Prokuratury Krajowej w środę wieczorem. Wynika z nich m.in. że Marcin W. zeznawał (w 2017 i 2018 r.) iż wręczył łapówkę w wysokości 600 tys. euro M.T., "synowi byłego premiera". Miało to mieć miejsce w 2014 r. i jak zeznawał Marcin W., pieniądze włożył do reklamówki ze sklepu Biedronka, a miała to być "prowizja za zgodę" ówczesnych władz na transakcję dotyczącą sprowadzania węgla z Rosji. Michał Tusk oświadczył, że to "totalne bzdury", że nie poznał Marka Falenty ani Marcina W. i nigdy też nie był przesłuchiwany w tej sprawie. Wskazał też, że prokuratura protokoły z tymi zeznaniami ma "od lat".
Tusk zapytany, czy widział i dostał kiedykolwiek reklamówkę z 600 tys. euro, odpowiedział, że "nie widział takiej kwoty pieniędzy". - zaznaczył.
21 października klub Koalicji Obywatelskiej złożył w Sejmie wniosek o powołanie komisji śledczej ds. działań organów państwa w sprawie afery podsłuchowej, obejmujący okres od 1 lipca 2013 r. do 20 października 2022 r. "Newsweek" w kolejnej publikacji ujawnił z kolei, że Marek Falenta jeszcze przed ujawnieniem nagrań z restauracji kontaktował się z politykami PiS.
autor: Piotr Śmiłowicz