– uważa Prieobrażeński.
Mobilizacja "częściowa" tylko z nazwy
Według niego "jest to po prostu pierwsza fala ogólnej mobilizacji", którą ograniczono liczebnie. Wśród rosyjskich komentatorów pojawiły się opinie, że mobilizacja jest "częściowa" tylko z nazwy.
"(Z dokumentu wynika, że) mają prawo powołać wszystkich, oprócz zupełnie niezdolnych do służby z powodu stanu zdrowia i ze względu na wiek (żołnierze do 50, a młodsi oficerowie do 60 lat). Jak zachce ministerstwo obrony" – napisał na Twitterze prawnik ekipy Aleksieja Nawalnego Wiaczesław Gimadi. W dokumencie nie napisano, że dotyczy tylko rezerwistów. Wskazano natomiast, że zwolnieni ze służby mogą być pracownicy kompleksu obronnego Rosji.
"Minister obrony powiedział o potencjale mobilizacyjnym na poziomie 25 mln, ale to jest liczba na papierze. Obecnie i tak nie da się zmobilizować więcej niż te 300 tys., a to także nie będzie łatwy i szybki proces" – zaznacza rozmówca PAP.
Próba reakcji na porażki Kremla
Według Prieobrażeńskiego zsynchronizowane działania władz Rosji w ostatnich dniach – "oddolna" zapowiedź referendów na okupowanych terenach Ukrainy, ustawowe wprowadzenie nowych i zaostrzenie dotychczasowych kar za dezercję i odmowę udziału w wojnie, w końcu, ogłoszenie częściowej mobilizacji, to próba reakcji na porażki Kremla, a nie zapowiedź jakiejś nowej koncepcji wojny.
– uważa Prieobrażeński.
Zdaniem ekspertów do decyzji o mobilizacji popchnęły Kreml dotychczasowe straty Rosji na froncie i ewidentne problemy z mobilizacją ochotników.
Nieprawdziwe dane ministra Szojgu
W środę minister obrony Siergiej Szojgu po raz pierwszy od marca podał dane, dotyczące rosyjskich strat – niespełna sześć tysięcy zabitych. 90 proc. rannych miało wrócić na front.
– ocenia ekspert.
Szojgu utrzymywał również, że liczba ukraińskich zabitych i rannych to "ponad sto tysięcy ludzi".
– mówi Prieobrażeński.
Władze Ukrainy podają, że rosyjskie straty osiągnęły ponad 55 tys. zabitych.
Według Prieobrażeńskiego wobec problemów Rosji z zasobami do walki jest kwestią czasu, kiedy na front zaczną być wysyłani poborowi, chociaż minister obrony twierdził w środę, że tak się nie stanie.
Analitycy wojskowi uważają, że jeśli Rosja przeprowadzi nielegalną aneksję ukraińskich terytoriów okupowanych, to armia może tam zacząć wysyłać poborowych, argumentując, że jest to "rosyjskie terytorium". – prognozuje ekspert.
Przegłosowanie nowej ustawy
Rosyjska Duma we wtorek przegłosowała ustawę, która przyspiesza możliwość obywateli zagranicznych walczących w rosyjskiej armii uzyskania rosyjskiego obywatelstwa. Będzie to możliwe już po roku służby, a nie – jak wcześniej – po trzech.
– wyjaśnia Prieobrażeński.
Zwrócił uwagę na jeszcze jedną zmianę przegłosowaną w Dumie. Zgodnie z nią pracownicy komend uzupełnień otrzymają uprawnienia do sporządzania protokołów i zatrzymywania oraz doprowadzania na policję osób, które "samowolnie wejdą" na teren tych obiektów.
Według adwokata rosyjskiej organizacji obrony praw człowieka Agora poprawki te "są potrzebne, żeby wynosić z komend uzupełnień i punktów zbiórek mobilizowanych prawników, matki żołnierzy, żony, dziennikarzy i inne niepożądane osoby".