Kura, bulterier, krokodyl, wańka-wstańka, chłopak z gitarą. W drodze na szczyt, w odstawce, potem w blasku jupiterów i znowu w odstawce. Jacek Kurski ma wiele twarzy i być może także dziewięć żyć.
Jedno z nich – wcielenie prezesa TVP – zakończyło się w poniedziałek po sześciu latach. Długością kadencji nie przebił wprawdzie Włodzimierza Sokorskiego ani Macieja Szczepańskiego – szefów Radiokomitetu w PRL – ale po 1989 r. jego prezesura to rekord.
To także kronika upadku systemu mediów publicznych.
Reklama

Szast-prast

Poszło sprawnie. Podczas odbywanego online posiedzenia Rady Mediów Narodowych jej przewodniczący Krzysztof Czabański (były poseł PiS) zarządził głosowanie, którego nie było w porządku dnia. Odwołać Jacka Kurskiego! Miał w tym wprawę, robił to już dwa razy.
Za pierwszym pozbawił swojego adwersarza prezesury na kilka godzin. Za drugim na kilka miesięcy. Teraz – prawdopodobnie na zawsze.