Od soboty zaczął obowiązywać zakaz tranzytu kolejowego stali i wyrobów z metali żelaznych między Kaliningradem a pozostałymi częściami Rosji przez Litwę. Jest to wynik sankcji UE nałożonych na Rosję. MSZ Rosji w poniedziałek zażądało od Litwy natychmiastowego zniesienia "wrogich restrykcji" i zastrzegło sobie prawo „do podjęcia działań w celu ochrony swoich interesów narodowych".
Portal Politico napisał, że w razie starcia między Rosją a NATO przesmyk suwalski prawdopodobnie byłby "pierwszym punktem kontaktu". Przesmyk ten to obszar wokół Suwałk, Augustowa i Sejn, łączący Polskę z Litwą i pozostałymi krajami bałtyckimi, zarazem oddzielający należący do Rosji Obwód Kaliningradzki od Białorusi.
Wiceszef MSZ Marcin Jabłoński podkreślił na konferencji prasowej, że wszystkie działania ze strony Rosji mające na celu przestraszenie, grożenie różnego rodzaju konsekwencjami to są działania, z którymi mamy do czynienia przede wszystkim w naszej części Europy.
"Rosja będzie groziła"
- powiedział wiceszef polskiej dyplomacji. Podkreślił, że jesteśmy przede wszystkim winni Ukrainie ogromną wdzięczność.
Ambasador Litwy w Polsce Eduardas Borisovas powiedział, że "przesmyk suwalski wchodzi w grę, jeżeli Rosja jest gotowa na konfrontację w pełnej skali z NATO". - podkreślił.
Odnosząc się do sytuacji na Litwie i do tego jak Litwini przyjmują groźby Rosji, powiedział: "faktycznie, my z tym żyjemy już przez prawie ostatnie 30 lat". - powiedział Borisovas.
Jak zauważył, Litwa nie jest zależna ani od ropy, ani od gazu rosyjskiego, ani też od energii elektrycznej. - dodał Borisovas.
Odniósł się też do stanowiska Rosji w związku z zakazem tranzytu do Kaliningradu. - podkreślił.
Jabłoński zapewnił, że "Polska w pełni wspiera tutaj Litwę i cała UE w pełni wspiera tutaj Litwę". - mówił wiceszef MSZ.
Dodał, że Rosja jest państwem agresywnym, które nie potrzebuje pretekstu do ataku.
autor: Karol Kostrzewa