W czwartek w Brukseli rozpoczyna się dwudniowy szczyt Unii Europejskiej, w którym bierze udział premier Morawiecki.

Reklama

Morawiecki na szczycie UE

Podczas briefingu przed posiedzeniem premier powiedział, że tematem obrad będzie dalsza pomoc Ukrainie. Szef rządu zapowiedział też, że będzie wnioskował o wsparcie Ukrainy kwotą co najmniej 9 mld euro. Tak, żeby mogły działać przynajmniej niektóre szpitale, szkoły, policja, straż graniczna, podstawowe funkcje państwa - dodał. Zaznaczył również, że poruszony zostanie także temat dalszego wsparcia Ukrainy bronią i sprzętem wojskowym.

Jak dodał, przedmiotem dyskusji będzie także kwestia nadania statusu kandydata do UE dla Ukrainy, a także dla Mołdawii oraz "otwarcie perspektywy europejskiej również dla Gruzji". Morawiecki wyraził również nadzieję, że Ukraina otrzyma status kandydacki do UE i "przez to ta nadzieja Ukrainy na utrzymanie niepodległości i suwerenności zostanie także podtrzymana".

Reklama

Będziemy także rozmawiali o bezprecedensowym kryzysie energetycznym, który jest dzisiaj przedmiotem dyskusji we wszystkich stolicach europejskich. Putin i Rosja dążą do destabilizacji w Europie, do tego, aby poparcie społeczne, wsparcie opinii publicznej dla Ukrainy osłabło - my temu przeciwdziałamy - mówił.

Reklama

Premier zapowiedział też, że podczas rozpoczynającego się w czwartek unijnego szczytu zamierza poruszyć temat przesmyku suwalskiego. Dzisiaj, Polska razem z Litwą jest w epicentrum tego dyplomatycznego starania się o wzmocnienie flanki wschodniej NATO, ale także flanki wschodniej UE - powiedział.

Przesmyk suwalski to obszar wokół Suwałk, Augustowa i Sejn, łączący Polskę z Litwą i pozostałymi krajami bałtyckimi, zarazem oddzielający należący do Rosji Obwód Kaliningradzki od Białorusi. Przed kilkoma dniami portal Politico, powołując się na zachodnich planistów wojskowych, napisał, że w razie starcia między Rosją a NATO przesmyk suwalski prawdopodobnie byłby "pierwszym punktem kontaktu".

Inną kwestią - mówił Morawiecki - którą omówią unijni przywódcy, będzie kryzys żywnościowy. Putin chce sprowokować głód w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie. Polska jest dzisiaj ważnym kanałem tranzytu ukraińskiego zboża i ukraińskich towarów do Afryki Północnej i na Bliski Wschód. Odgrywamy tutaj kluczową rolę. Możemy jeszcze wzmocnić nasze działania, jeżeli otrzymamy wsparcie ze strony UE - oświadczył szef rządu.

Wojna sparaliżowała eksport produktów żywnościowych z Ukrainy, co doprowadziło do gwałtownych wzrostów cen żywności na świecie. Według prognozy amerykańskiego ośrodka Center for Global Development wzrost cen wpędzi 40 milionów ludzi na świecie w skrajne ubóstwo i zagrożenie głodem. Z kolei system wczesnego ostrzegania o głodzie agencji USAID wymienia 10 krajów szczególnie zagrożonych klęską. Według indeksu na skraju głodu jest ludność w części Etiopii, Kenii, Somalii, Sudanu Płd., Madagaskaru i Burkiny Faso.

Według USAID wojna wywołana przez Federację Rosyjską zablokowała 30 proc. światowego eksportu pszenicy i jęczmienia. Jak napisał w piątek dziennik "Washington Post", Ukraina przed wojną eksportowała 5-6 mln ton zbóż miesięcznie, zaś obecnie jest to ok. 2 mln - choć i tak jest to znacznie więcej, niż w początkowej fazie wojny. USA mają nadzieję, że w obliczu rosyjskiej blokady portu w Odessie, Ukraina będzie mogła zwiększyć transport zbóż drogą lądową do ok. 4 mln ton. W tym pomóc ma m.in. budowa tymczasowych silosów na granicy polsko-ukraińskiej.